piątek, 10 maja 2013

Rozdział 21


21.
Gdy obudziłam się rano wszędzie było strasznie brudno. Puszki i butelki porozwalane, chipsy wysypane. Wstałam powoli i popatrzyłam się na nich. Wyglądali strasznie śmiesznie. Była 9:00. Postanowiłam ,że obudze ich delikatnie.
- Wstawać! - krzyknęłam naprawdę głośno.
Każdy wystraszony szybko się obudził i popatrzył na mnie. Zadowolona krzyknęłam znowu.
- W szeregu zbiórka!
Wszyscy pospiesznie wstali i ustawili się na baczność.
- Kolejno odlicz!
Im nie było do śmiechu ,a ja z trudem się powstrzymywałam. Jest cała dwunastka.
- Spocznij, rozejść się do pokoi!
Każdy odetchnął z ulgą i szedł do swojego pokoju.
- Zaraz a kto posprząta, sam nie będę! - krzyknął oburzony Bartek.
Chłopaki wnet się odwrócili i zaczeli wszystko zbierać. Widać było ,że im się nie chce i chyba mają kaca bo marudzili ciągle ,że głowa ich boli.
- Jej jaka ty groźna jesteś. - powiedział Jarosz. - Nie znałem cię od tej strony.
- Chyba nikt nie znał. - poprawił Winiarski.
- Nie gadać, sprzątać! Za pół godziny widzimy się na stołówce!
- Tak jest pani generał! - krzykneli chórem.
Z zadowoleniem opuściłam pokój. Miałam pojutrze już wyjechać wiec zaczełam powoli pakować swoje rzeczy. Tak bardzo nie chciałam stąd wyjeżdżać. Było mi tu cholernie dobrze, ale Andrea chciałby się bardziej skupić na treningach i innych rzeczach ,a ja bym tylko przeszkadzała. Szybko zleciał mój pobyt. Nie tęskniłam za domem. Najgorsze było to ,że ze Zbyszkiem i Igła spotkam się dopiero za miesiąc.
Była już godzina śniadania. Opuściłam pokój i ruszyłam na stołówkę. Chłopaki już siedzieli i o czymś dyskutowali.
- Chłopaki, idzie! - krzyknął Paweł.
Gdy przekraczałam próg cała dwunastka stała na baczność. Tak mi się chciało śmiać ,że nie mogłam się opanować. Zajełam miejsce i kazałam im usiąść. Sniadanie miałam już przed nosem ładnie podane. Jakimś cudem nikt się nie odzywał tylko siedział wyprostowany z gracją. W końcu nie wytrzymałam.
- Dobra chłopaki to co było rano to tak dla żartów. Wygłupiajcie się, gadajcie bo jakoś tak cicho.
Każdy popatrzył na siebie i nagle zaczął się gwar. Zaczeli rozmawiać, śmiać się i wygłupiać.
Dokończyłam kanapki z dżemem i ruszyłam do pokoju. Zabrałam swoją torebkę i poszłam na miasto. Przed wyjazdem chciałam pójść na jakieś zakupy. W końcu mama dała mi pieniądze a ja ich nie wykorzystałam. Weszłam do najbliższej galerii. Wchodziłam nie mal do każdego sklepu po czym wychodziłam z niego z jakąś rzeczą. Po dwóch godzinach wróciłam cała obładowana. Po drodze wstąpiłam jeszcze do kawiarni na kawe i zadzwoniła do mnie mama.
- Cześć córa. Co tam u ciebie ?
- A wszystko w porządku, właśnie byłam na zakupach kupić pare drobiazgów. A co u ciebie ?
- Dobrze. Siedze na tarasie z Iwoną i pijemy kawe. Kiedy wracasz ?
- Pojutrze.
- Nie chcesz prawda ?
Jak ona dobrze mnie znała. Wiedziała ,że mimo iż poznałam całą reprezentacje od kuchni i przyjaźnili się ze mną to szalałam z nimi.
- Jak ty mnie dobrze znasz. Bardzo dobrze mi jest tutaj. Mogłabym całą wieczność siedzieć przy ich boku. Kocham ich po prostu.
- Jestem z ciebie dumna. Kocham cię.
- Ja ciebie też. Jak będę w Rzeszowie to dam znać. Prawdopodobnie Zbyszek przywiezie mnie.
- Dobrze. To ja ci nie przeszkadzam, trzymaj się.
Dochodziłam już do ośrodka. Gdy wchodziłam po schodach nie wiem jakim cudem ,ale wypadły mi torby. Gdy zaczełam zbierać usłyszałam męski głos.
- Poczekaj, pomogę ci. - powiedział z uśmiechem Igła.
W pokoju odłożyłam rzeczy, podzieńkowałam Krzyśkowi i zaczełam wszystko przymierzać. Zajeło mi to sporo czasu ,ale z wszystkiego byłam zadowolona.
Głodna ruszyłam na stołówkę. Jedząc obiad zapytałam chłopaków czy mają wolny wieczór.
- A co ? Chciałaś poigraszkować z nami ? - spytał kusząco Kurek.
Bartman spojrzał tylko na niego wrogo ,a on w geście poddania uniósł ręce do góry.
- Bo tak pomyślałam ,że moglibyśmy pograć w butelkę.
Siatkarzą podobała się ta propozycja.
- Dobra to spotykamy się u Kurka. - powiedział Guma.
Chłopaki byli trochę zdziwieni  Pawła ,gdyż on się zazwyczaj w takie zabawy nie bawi.
- No co ? Człowiek tez musi się czasem rozerwać nie. - powiedział na usprawiedliwienie.
- To jesteśmy umówieni po kolacji. - powiedziałam. - A nudzi komuś teraz ? - zapytałam znowu. - Bo poszłabym chetnie na siłownie. Może któryś by mi chętnie pokazał jak się tych urządzeń używa. - powiedziałam kusząco i niewinnie.
Jak się zerwali i stanęli obok mnie.
- Ja, ja! - krzyczeli jeden za drugim.
Zaczełam się śmiać.
- To za 5 minut na siłowni się wszyscy widzimy.
I popedzili wszyscy do swoich pokoi po rzeczy. Bartman jednak został przy mnie.
- Co tam kochanie słychać? - zapytałam.
- Myślałem ,że spędzimy czas razem. Pojutrze wyjeżdżasz przecież. - powiedział smutno.
- Kotku jutro obiecuje ci ,że będę miała czas tylko dla ciebie. - powiedziałam całując go w czoło. - A teraz chodź idziemy po rzeczy i lecimy na siłownie. Musisz mi przecież pokazać jak się podnosi ciężary nie.
Widziałam z daleka ,że wszyscy już są ,ale zamiast ćwiczyć każdy rozmawia. Gdy weszłam do środka wszyscy sie zerwali i udawali ,że ciężko pracują. Zaczeliśmy się ze Zbyszkiem z nich śmiać.
- I tak wiem ,że udajecie. - powiedziałam.
- Uf. Dobrze ,że to zobaczyłaś bo myślałem ,że już nie wytrzymam dłużej tak udawać. - powiedział Ruciak po czym wybuchła salwa śmiechu.
Na początku zaczełam małe rozciąganie ,aby czegoś sobie nie naderwać ,a potem weszłam na pierwsze urządzenie. Postanowiłam ,że najpierw pobiegam na bieżni. Co minute podkręcałam na coraz szybciej. W końcu po pół godzinach zeszłam i podchodziłam do kolejnych urządzeń. Każdy był przy jakimś wiec do każdego podchodziłam i tłumaczył mi jak czegoś używać. Nieźle sobie radziłam ,ale po dwóch godzinach miałam już dość.
- Dobra chłopaki. Dzięki za pomoc. Idźcie się umyć ,a potem na kolacje.
- A może razem się wykąpiemy ? - zapytał podchodząc bliżej Zbyszek.
- Myśle ,że sam też potrafisz. - pocałowałam go i uciekłam.
Na stołówce omawialiśmy czego ogólnie będzie dotyczyc gra.
- Na rozbieranie ? - zapytał z nadzieją Kurek.
- No jestem ciekawa czy chcielibyście się rozbierać przy sobie. - powiedziałam ze śmiechem.
- Ale kto powiedział ,że my bedziemy sie rozbierać. - dodał Winiarski.
- No ciekawe, ja będę sie rozbierać ,a wy patrzeć. To co to ma być za gra.
- To może na kase ? - zaproponował Ruciak.
- Nie, to musi być co takiego... mhm.
Każdy myślał i myślał.
- Wiem! - krzyknął Jarosz. - A może tak na buziaki!
Zaczeliśmy się śmiać.
- No co ?
- Jak to co, będziecie buziaki sobie dawać ?
- No ,ale ty.
- Ej! - krzyknął Bartman. - Jej usta należą tylko do moich! - zagroził.
- Kochanie spokojnie. - powiedziałam ze śmiechem po czym dałam mu buziaka.
- To może.. zagramy na szczerość. - podsunął Ziomek.
- Okej, zgadzacie sie ? - zapytałam. Nikt nie zaprzeczył. - No to co idziemy ? Macie butelkę ?
- Ja mam jeszcze po wczorajszej imprezie. - powiedział Kurek.
W pokoju każdy znalazł sobie wygodne miejsce i zasiadł. Kręcić rozpoczęłam ja i wylosowałam Bartmana.
- Kochasz Mnie ? - zapytałam.
- Ale pytanie, to przecież oczywiste nie. - powiedział po czym wbił się w moje usta.
- Dobra, dobra zostawcie czułości na potem. - powiedzial Igła.
Przez najbliższe pół godziny nie byłam wylosowywana ,ale i tak się dobrze bawiłam. Było dużo śmiechu i każdy się lepiej poznał. O każdym dowiedziałam się różnych śmiesznych rzeczy. Poczułam się trochę senna po czym wstałam.
- Dobra ja ide spać.
- Co tak szybko ?  - zapytał zaskoczony Ziomek.
- Śpiąca jestem.
- No ,ale czekaj jeszcze chwile. - słyszałam zdenerwowanie w głosie Zbyszka. Zależało mu aby jeszcze została.
Usiadłam. Kręcił teraz Bartman. Butelka kręciła się i kręciła. Nagle zatrzymała się przed mną. Zbyszek wstał. Wyciągnął rękę po to abym wstała. Nagle on uklęknął przy mnie. Ja i chłopaki byli zdezorientowani i wpatrywali się w Zbyszka wyczekując na kolejne jego ruchy. Nagle wyjął z kieszeni małe czerwone pudełeczko.
- Ola, wyjdziesz za mnie ?
Nie tylko ja ,ale i chłopaki byli w szoku. Coś mnie za gardło ścisnęło ,że nie mogłam wydobyć na chwile z siebie słowa. Popatrzyłam się w stronę Igły. Z uśmiechem pokazywał abym się zgodziła, reszta chłopaków również chociaż było widać ,że nie są zbytnio zadowoleni z tego. Wiedzieli jaka różnica wieku nas różni, być może to ich przestraszyło ,że jak to będzie wyglądać, co powiedzą rodzice ,ale wiedzieli również co czeka mnie za rok i potrzebuje bliskości.
- Tak. - powiedziałam w końcu.
Radosny Zbyszek wstał u ujął mnie w ramiona. Byłam szczęśliwa. Włożył na mój palec pierścionek z brylantem. I szepnąl mi do ucha.
- Dziękuję ci. Kocham cię.
- To ja dziękuję, ja ciebie też.
- Gorzko, Gorzko! - krzyczeli chłopcy.
Z uśmiechem popatrzylismy się na siebie po czym wbił się w moje usta. Chłopaki zaraz zaczeli składać życzenia po czym opuściliśmy pokój.
- Śpisz dzisiaj u mnie ?  - zapytałam.
- A już myślałem ,że nie spytasz.
W pokoju oparł mnie o ściane i zaczął całować ze stopniową namiętnością ,a potem wylądowaliśmy w łóżku i ze zmęczenia zasnęliśmy.

czwartek, 9 maja 2013

Rozdział 20


20.
Gdy sie rano obudziłam panowie już nie spali.
- Jak tam się spało ?  - zapytał Bartman.
- Hm, pomijając to ,że chrapaliście masakrycznie to było ok. - powiedziałam po czym go pocałowałam. - A teraz wybaczcie mi ,ale pójdę do swojego pokoju się odświeżyć. Spotkamy się na dole.
W pokoju umyłam się, przebrałam i wyszłam. W drodze na stołówkę było słuchać już wrzaski chłopaków. Uśmiechnęlam się tylko pod nosem. Gdy weszłam zaczeły się gwizdy.
- O co wam chodzi ? - zapytałam rozbawiona.
- Siadaj, sniadanko już czeka. - krzyknął Pit.
Usiadłam koło Bartmana i zaczełam pochłaniać płatki. Nagle zobaczyłam ,że każdy patrzy sie na mnie.
- Moglibyście się na mnie nie patrzeć tak ?
- Ale jesteś taka piękna jak jesz. - powiedział Jarosz po czym zaczeliśmy się śmiać.
- Ale śmieszne. - powiedziałam.
Igła z Kurkiem zaczeli opowiadać kawały po których nikt nie mógł się opanować, nawet kucharki. Ja też mało co wyrabiałam.
- Weźcie się ogarnijcie bo nie można spokojnie nawet zjeść śniadania. - w końcu powiedziałam.
- Dobra, dobra cicho już, - powiedział Kurek.
Nagle Igła powiedział znowu coś śmiesznego, miałam akurat w buzi mleko po czym z całym impetem je wyplułam. Każdy miał zaskoczoną mine po czym zaczeli tarzać się ze śmiechu. Gdy popatrzyłam przed siebie przestraszyłam się. Naplułam właśnie na Marcina.
- Przepraszam cię bardzo to ich wina. - zaczełam panikować po czym wziełam chusteczkę i zaczełam go wycierać. Chłopaki dalej się tarzali, płakali i krzyczeli ze śmiechu.
- Daj spokój Ola. Zaraz jak wstanę i im przyłożę to nie usiądą na czterech literach przez miesiąc. - oznajmił z lekkim uśmiechem kapitan.
Chłopaki po tych słowach usiedli na miejsce i dokańczali swój posiłek. Ja po kryjomu zaczełam się z nich śmiać bo mieli naprawdę przestraszone miny. Pod stołem z Marcinem przybiliśmy sobie piąteczki, po czym opuściłam stołówkę z Bartmanem.
- To co dzisiaj robimy ? - zapytał przybliżając swe usta do moich.
Zawiesiłam ręce na jego szyi, dotykaliśmy się nosami, po czym szepnełam.
- No ty chyba zaraz masz trening nie. - uśmiechnęłam się i pocałowałam. - A wieczorem jest ognisko.
- Ale chciałem trochę z tobą pobyć sam na sam. - powiedział robiąc minę smutnego psiaczka.
- Ja też, ale musisz trenować szkrabie. Jeszcze będziemy mieli czas dla siebie, zobaczysz.
Złapałam go za rękę i pociągnęłam do pokoju.
- Mam jeszcze godzinę. - powiedział kuszącym głosem po czym zaczął rozpinać mi koszulę.
- Zbyszek, nie! - krzyknęłam. - Tak w ogóle to...muszę z tobą porozmawiać.
Bartman przybrał poważny wyraz twarzy.
- O czym ?
- O nas.
- W sumie , ja też muszę. Jest to dla Mnie bardzo ważne.
- Dobrze. To po obiedzie ?
- Okej.
Posiedzieliśmy jeszcze trochę po czym Zbyszek poszedł na trening. Czułam się trochę zmęczona wiec zdrzemnęłam się, nastawiając przedtem budzik aby nie zaspać. Wstałam o 14:50. Trening trwał dzisiaj dłużej dlatego później był obiad. Ogarnęłam się przed lustrem po czym opuściłam pokój. Na stołówce byłam pierwsza. Postanowiłam ,że teraz ja wszystkim przyniosę obiad. Gdy kładłam ostatni talerz, weszła grupka mężczyzn.
- Patrzcie jaka dobra kobieta! Wzieła nam żarło. - krzyknął Igła po czym pocałował Mnie w policzek.
Zadowolona życzyłam wszystkim smacznego po czym zaczeli to wciągać. Mimo iż zaczełam jeść szybciej swoją porcję to i tak oni skończyli pierwsi.
- Dobra czas obgadać szczegóły dzisiejszego wieczoru panowie. - powiedział Kurek.
- I panie - przypomniałam po czym zaczeli sie śmiać. Michał cały poczerwieniał.
- Przepraszam.
- Nie ma sprawy.
Po długich negocjacjach wyszło na to ,że najpierw idziemy piec kiełbaski ,a potem oglądać coś u Kurka i Jarosza. Połowa grupy bedzie szła do sklepu po jedzenie ,a druga połowa przygotuje wszystko na miejscu.
- A co z alkoholem ? - krzyknął Bartek.
- Cicho, chcesz żeby nas stąd wywalili. - pogroził Kuba.
- O nie drodzy panowie. Bez pijaństwa. - powiedziałam.
- Ale dlaczego ?! - krzyknął oburzony Kubiak.
- Bo ja już wczoraj musiałam wszystkich odprowadzać do pokoi bo byliście zalani w trupa.
- No to będziemy spać u Bartka i Kuby.
- A róbcie sobie jak chcecie. - wstałam z miejsca dając Bartmanowi znak ,zebyśmy już szli.
- Dobra to my już lecimy. - oznajmił Bartman ciągnąc mnie za rękę.
- A wy gdzie ?  - zapytał Ruciak.
- Idziemy sie przejść. - oznajmiłam.
Poszliśmy w to samo miejsce gdzie byliśmy przedtem. Usiedliśmy na trawie i siedzieliśmy w ciszy.
- Wiesz nie wiem od czego zacząc ,ani jak ci to powiedzieć. - zaczełam. - Bardzo Cię Kocham i ty o tym wiesz ,ale wiesz też że nie długo się rozstaniemy.. - łzy zaczeły mi spływać. - Chciałam ułożyć sobie z tobą życie, wziąć ślub, mieć dzieci. - popatrzyłam się teraz na Zbyszka, wpatrywaliśmy się siebie przez chwile. Zobaczyłam ,że ukradkiem spływa mu łza.
- Ola. - złapał mnie za rękę. - Posłuchaj mnie, ja chcę tego co ty. Nie chcę być z inną kobietą tylko z tobą, pomimo różnicy wieku. I mam też takie skryte marzenie. Chcę abyśmy się pobrali i żebyś mi urodziła dziecko. Będę się nim opiekował jak najlepiej, będę codziennie mu wspominał o tobie. Co ty na to ?
Nie wiedziałam co powiedzieć, kompletnie Mnie zatkało.
- Jest mały problem. Rodzice. - powiedziałam.
- Zrobimy to po kryjomu - oznajmił.
- Ale ja jestem nie pełno letnia i potrzeba zgode rodziców.
- To musimy zrobić rodzinne spotkanie. Spokojnie Olu. Będzie dobrze. Kocham cię.
- Ja ciebie też. - przytuliłam go bardzo mocno.
Posiedzieliśmy jeszcze trochę po czym ruszyliśmy w stroję Spalskiego ośrodka. Przed wejściem akurat stali chłopaki.
- Już wszystko przygotowane, zaczynamy ? - zapytał Pit.
- Jasne. - oznajmiłam po czym ruszylismy w stronę miejsca rozpalonego już ogniska.
Wszyscy rzucili się na patyki, nadziali kiebłase i chleb po czym trzymali nad żarzącym się ogniem. Ja natomiast starałam się nie myśleć o niczym innym niż o tym co dzieje sie teraz. Chłopaki przynieśli radio na baterie i zaczeli tańczyć i śpiewać. Śmiałam się prawie na każdym kroku. Potem zaczeły się wolniejsze piosenki przy których przetańczyłam z całą dwunastką. Przyznam ,że są niezłymi tancerzami. Około 22:00 poszliśmy do pokoju chłopków. Wszystko było przygotowane, poduszki wszędzie na podłodze, na stole chipsy, popcorny, napoje i filmy.
- Dzisiaj będziemy oglądać komedie specjalnie dla Oli ,gdyż boi się horrorów. - oświadczył Kuba.
- Ej ja się nie boje tylko nie lubie. - krzyknęłam po czym rzuciłam w niego poduszką.
- A gdzie alkohol ? - spytał oburzony Winiarski.
- Najlepsze na koniec. - nagle Bartek wyjął z torby 6 zgrzewek piwa i cztery butelki wódki.
Każdy oczywiście się chwycił za coś i zaczął pić. Ja postanowiłam ,że nie bedę.
- A ty Ola ? - zapytał Kubiak.
- Nie, ja dziękuję.
-Dobra siadajcie już, puszczam film. - oznajmił Bartek.
Zajełam miejsce obok Zbyszka. Oparłam się o niego wygodnie i czekałam na film.
- Puszczam Kac Vegas.
- Dawaj facet, bo za nim ty włączysz to bedzie już rano. - powiedział Zbyszek.
Widać i słychać było ,że nie każdy był nim zafascynowany bo wolał rozmawiać, ale film leciał do końca, potem Bartek puścił drugą część. Każdy juz był zmęczony, piw i flaszek już dawno nie było, wszyscy już trochę podpici. Widząc to ,że każdy już śpi poszłam w ich ślady. Przytuliłam się bardziej bo Zbyszka po czym zasnęłam.

środa, 8 maja 2013

Rozdział 19


19.
Rano czułam ,że to była najlepiej przespana noc od kąt tutaj przyjechałam. Chciałam jeszcze spać ,ale otworzyłam na chwile oczy bo nie pamietam jak trafiłam do pokoju. Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Na łóżku obok spał Kubiak. Co on robił w moim pokoju ? Zastanawiałam się chwile. Chwila. Ale ja miałam jedno łóżko. Odwróciłam sie w drugą stronę i zobaczyłam Zbyszka. Dziwnie to zabrzmi ,ale ja z nim spałam. Nie wiedziałam co miałam o tym myśleć.
Wstałam pomału ,aby żadnego nie zbudzić. Tak słodko spali. Wyszłam po cichu z pokoju i udałam sie do swojego. Po drodzę spotkałam Kurka.
- Jak się spało ze Zbyszkiem ?  - zapytał rozbawiony.
- A co zazdrosny ? - odpowiedziałam pytaniem.
Weszłam do pokoju i od razu poszłam pod prysznic. Po 30 minutach całkowicie odświeżona i przebrana wyszłam z łazienki. W pokoju czekał na Mnie mój porywacz.
- No nie ładnie, dla czego Mnie nie obudziłeś jak byliśmy na miejscu ,albo nie zaniosłes do pokoju ?
- Bo tak słodko spałaś i nie chciałem cię budzić. Nie chciałem sam spać.
- Przecież masz Kubiaka w pokoju.
- No ,ale to nie to samo.
Uśmiechnęłam się do Niego i go pocałowałam.
- Idziemy na śniadanie ? Jestem strasznie głodna.
Siatkarz przytaknął, złapał mnie za rękę i wyszliśmy.
Na stołówce siatkarze już siedzieli. Zawołali ,żebyśmy usiedli koło nich. Ja siedziałam koło Nowakowskiego ,a Zbyszek na przeciwko mnie obok Kurka.
- No i co tam nasze gołąbeczki ? - zapytał rozbawiony Kurek.
Zastanawiałam się skąd on mógł wiedzieć. Popatrzyłam się pytająco na Zibiego. Powiedział im. Nie wiem czy był to dobry pomysł z jego strony.
- Jedz lepiej bo wystygnie ci parówa. - powiedziałam rozbawiajac tym siatkarzy.
Przez następne 40 minut każdy z siatkarzy opowiadał o swoich przeżyciach. Jarosz tak się śmiał ,że o mało się nie udławił swoją porcją.
Po skończonym śniadaniu chłopaki zaprosili mnie na swój trening. Anastasi o dziwo nie miał nic przeciwko temu ,abym z nimi mogła trenować. Było trochę ciężko ,ale każde ćwiczenie bardzo dobrze znałam. Na końcu zagraliśmy mecz. W drużynie byłam z Igłą, Możdżonem, Zibim, Kubiakiem i Kurkiem. Wgraliśmy do zera. Było dużo zabawy.
To treningu był obiad. Oczywiście jak zwykle chłopaki śmiali się ze wszystkiego co popadanie. Nagle Kurek wpadł na pomysł.
- A może byśmy tak zrobili jutro ognisko ?
Kazdemu spodobał się ten pomysł. Po dokładnym obgadaniu wyszło na to ,że jutro połowa z nas miała iść na zakupy, a po ognisku idziemy do któregoś pokoju oglądać filmy i pić , oczywiście wiadomo co. Także zapowiadał się pijański wieczór. Nie wiadomo czy ktoś wyjdzie z tego trzeźwy , bo z tego co wiem każdy z nich lubi dobrze wypić.
Gdy chłopaki poszli na siłownie, ja wróciłam do pokoju. Nie wiedziałam co miałam zrobić z sobą. Po chwili namysłu przypomniałam sobie ,że dziewczyny laptopa mi przywiozły. Weszłam na facebooka i sprawdziłam pocztę. Było mase wiadomości. Pisałam trochę z Olą i Wiktorią ,ale szybko się z nimi pożegnałam gdy zaczeły wypytywać się o Michała i Marcina. Włączyłam TV. Leciał jakiś film romantyczny. Wyjełam paczkę chipsów i zaczełam pałaszować. Nie wiadomo kiedy zasnęłam. Obudził Mnie jakiś hałas, włączoną głosno muzykę. Otworzyłam oczy ,a tu cała dwunastka tańczy. Na początku się przestraszyłam i w mojej głowie było jedne pytanie ,, What the Fuck ? '' . Usiadłam na łożku przetarłam oczy. Kurek pod prysznicem tańczył, Pit na podłodze robił fale, Zibi nie powiem co robił ze ścianą, Jarosz skakał po moim łożku, Kubiaka Guma i Możdżon obwijali w papier toaletowy, Ruciak wziął pilota od TV i udawał ,że śpiewa, Winiar leżał na podłodze jak by padaczki dostał, Łukasz z Grześkiem trzymali się za ręce i kręcili się w kółko ,a Igła to nagrywał. Nagle się skapnęłam ,że oni nagrywają Harlem Shake'a. Ale dlaczego w moim pokoju ? Nagle wstałam i wyłączyłam muzkę.
- Mam do was jego pytanie.- zaczęłam łagodnie. - Co wy robicie do jasnej cholery! ? - wykrzyczałam.
Każdy popatrzył się na siebie. Kurek zaczął się głośno śmiać, po nim ja i reszta chłopaków.
- Ty masz jeden z największych pokoi wiec chcieliśmy skorzystać - powiedział Igła.
- No ,ale wy chcecie ,zebym zawału dostała. Spałam przecież, a wy jak gdyby nigdy nic wchodzicie sobie i tańczycie.
- Przepraszamy. - powiedzieli chórem smutni siatkarze.
- No nic się nie stało.
Po moich słowach smutna mina uciekła z ich twarz. Włączyłam muzykę i dalej tańczyli. Śmiałam się z nich jak opętana.
Po nagraniach poszliśmy na kolacje. Tam Igła puścił całe nagranie. Wyszło na to ,że ja zaczynałam cały Harlem Shake mimo iż zostałam nagrana jak spie. Igła oznajmił ,że jak tylko wróci do pokoju to wrzuci to na swojego bloga.
Dość długo siedzieliśmy jeszcze na stołówce. Gdy kucharki zaczeły już prosić o wyjście mówiliśmy ,ze zaraz. W końcu wyszliśmy.
- Chodźcie do nas. Posiedzimy, pogadamy, pogramy. - powiedział Kurek.
O dziwno w pokoju było widać meble. Wszyscy prawie rzucili się na łóżka. Ja kulturalnie usiadłam na podłodze. Siatkarze ,gdy to zobaczyli zaczeli się śmiać.
- O co wam chodzi ?  - zapytałam ze smiechem.
Kurek nagle wstał zamknął drzwi na klucz, zasłonił okna, podszedł do walizki i wyciągnął dwie flaszki. Od razu zaczeły sie krzyki, piski i wybuchy radości. Gorzej niz po wygranym meczu. Wszyscy rzucili się ,a ja skorzystałam z tego ,że wolne łóżko to poszłam sie położyć. Bartek wyciągnął jeszcze kubki i każdemu polał. Mi pozwolili wypić tylko jeden kubeczek bo jestem jeszcze za młoda.
Przesiedzieliśmy chyba z 3 godziny. Każdy był już troche napity. Wariowali po całym pokoju, zupełnie jak w moim.
- Dobra koniec imprezy.
- Nie jeszcze nie, kotku. - zaprzeczył Zbyszek.
- Tak, już.
Trzeba było zrobić z nimi porządek. Poodprowadzałam ich do pokoji, pomogłam ich położyć. Został mi tylko Kubiak, Bartman i Kurek, którzy stali na balkonie i odpowiadali na głos swojego echa. Zaczełam się śmiać bo zaczeli się wyzywać. Ułożyłam Kurka do snu i odprowadziłam chłopaków.
- Ola, zostań z nami.
- Nie, ide do siebie.
- Zostań z nim bo bedzie mi marudził przez całą noc - powiedział Kubiak.
Zgodziłam się i położyłam obok Zbyszka. Ten przytulił mnie od tyłu i pocałował w policzek.
- Ale zajeżdża alkoholem. - powiedziałam po cichu.
- Coś mówiłaś ? - zapytał Bartman.
- Nie nic śpij. - powiedziałam po czym zaczełam się śmiać.
Gdy usłyszałam zaraz chrapanie obu panów, wiedziałam że będzie to nieprzespana noc.

poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział 18


18.
Obudziły Mnie dzisiaj ciepłe promyki słońca. Zapowiadał się upalny dzień. Dzisiaj zamiast treningów jechaliśmy po obiedzie na basen. Zaraz po zbudzeniu w paradował do mojego pokoju Igła.
- Ty to zawsze wiesz kiedy się budze, a tak wogóle to po co zapukać.
- Oj no przepraszam. - powiedział smutno.
Uśmiechnęłam się po czym zaczełam okładać go lekko pięściami.
- Ej a to za co ? - zapytał zaskoczony.
Popatrzyłam się na niego z uśmiechem i powiedziałam - Za to ,że jesteś. - przytuliłam go. Długo nie musiałam czekać aby odwzajemnił uścisk.
- Dobra to ja ide się przebrać i lecimy na śniadanie. Rozgość się.
Po pół godzinie byłam już gotowa. Dzisiaj założyłam krótkie spodenki jeansowe z szelkami, czarną topkę i trampki. Krzysiek wylegiwał sie na moim łóżku i oglądał zdjęcia z mojego aparatu. Z jego miny nie można było wyczytać w jakim jest stanie emocjonalnym. Był zachwycony, zdziwiony i zszokowany.
 Były tam zdjęcia tylko i wyłącznie jego i Zbyszka. Za chwile przeniósł wzrok ze aparatu na Mnie.
- No co. Byliście moimi idolami nie.
- A juz nie jesteśmy ?
- Znaczy ty jesteś dalej i zawsze będziesz ,ale teraz jest trochę inaczej bo poznaliśmy się osobiście ,a Zibi to.. znaczy jest dalej moim idolem ,ale jego też poznałam naprawdę i jeszcze to co się stało ostatnio. Dobra idziemy ? - chciałam wyminąć sie ze wszystkiego.
- Ale pomieszałaś, nic nie zrozumiałam.
- No i dobrze.
Po śniadaniu mieliśmy do obiadu z Krzyśkiem spędzić czas razem ,ale wracając na góre złapał mnie Dziku.
- Możemy chwile porozmawiać ?
Wiedziałam o co chodzi. Popatrzyłam się na Krzyśka.
- Łap klucze i czekaj na mnie. Zaraz przyjde - rzuciłam Krzyśkowi.
Michał zaproponował ,abyśmy wyszli przed ośrodek usiąść na ławkę. Na tej na której miałam mase wspomnień ,które wydarzyły się w przeciągu tygodnia.
- Domyślałam się o co chodzi. Jesteś przecież najlepszym przyjacielem Zbyszka.
- I moim zadaniem jest abyś wybaczyła jemu. Zapewniam Cię ,że nic jego nie łączy z tą dziewczyną. Ona była z Sosnowca. Jest fanką Zbyszka, dlatego to zrobiła.
Z jednej strony chciało mi się śmiać z tego ,a z drugiej chciałam w to wierzyć. Przez kolejne pół godziny tłumaczył mi wszystko. Uwierzyłam, chociaż nie było to łatwe. Postanowiłam pójść do jego pokoju.
- Cześć. - powiedziałam nieśmiało.
- Cześć, wejdziesz ? - czułam w jego głosie nadzieje ,że jednak uwierze mu.
Uśmiechnęłam się po czym weszłam do środka. Dzielił on pokój z Kubiakiem. Był dużo większy od mojego, ale i tak połowa jego zajmował ładniej mówiąc ,, nie porządek ''. Łóżka to mieli takie ,że dwie ja by się tam zmieściły. Widok z okien był piękny ,ale z tylko z moich można było ujrzeć zachód słońca.
- Wiec, Ola błagam cię wybacz mi. Nie mogę przestać o Tobie myśleć. Jesteś dla mnie zbyt ważna.
Westchnełam. Nie potrafiłam się do niego nie odzywać, pomimo tego co widziałam. Za bardzo go kochałam. Nie wiedziałam czy miłość zaślepia mi oczy, czy on mówi prawdę. Ale z drugiej strony w związkach trzeba sobie ufać. Poszłam za głosem serca.
- Dobrze, wybaczam Ci ,ale jak jeszcze zaraz zobacze taką wpadkę kto z Nami koniec nie odwracalnie.
Zbyszek strasznie się ucieszył z podjętej mojej decyzji.
- Obiecuje ,że nie zawiodę Cię. Kocham cię.
- Ja ciebie też. - powiedziałam po czym zaczeliśmy się całować. Brakowało mi tego, jego ust. Nagle przypomniałam sobie ,że zostawiłam Igłe w pokoju.
- Wiesz, ja już muszę isć. Spotkamy się na obiedzie. - powiedziałam po czym pobiegłam do pokoju.
- Przepraszam ,że tak długo to zeszło ,ale wiesz..
- Pogodziłaś się ze Zbyszkiem. - dokończył. Czułam w jego słowach smutek.
- Ale dalej bedę z tobą dużo czasu spędzać, nie martw się. - przytuliłam go. - Nie lubie jak jesteś smutny.
- Nie jestem - powiedział po czym uśmiechnął się. - To co robimy ? Zostało nam jakieś 3 godziny do obiadu.
- A bo ja wiem ?
- A może pooglądamy twoje zdjęcia ? - zaproponował.
- Nie! Nie! Nie!
- No proszę! Ola. - niestety wziął mnie na minę smutnego psiaczka i musiałam sie zgodzić. Wszystkie zdjecia były robione osobiście, w czasie gdy nie byli tego świadomi. Czasami trafiały się całej kadry jak i osobno zawodników. Igła bym podekscytowany nimi. Nigdy go takiego nie widziałam. Sam przecież robił zdjęcia to trochę się na tym znał.
- Są naprawdę świetne.
- Dziękuję.
Nawet nie wiedzieliśmy kiedy minęły te 3 godziny. Mieliśmy wyjeżdżać od razu po obiedzie wiec zabrałam wszystko już ze sobą. Mieliśmy tam spędzić drugą połowe dnia wiec zabrałam trochę słodyczy na osłodę.
W połowie drogi musieliśmy się wracać bo Możdżonek zapomniał ręcznika ,a Winiarski kąpielówek. Jak potem się pytałam ich co się stało ,że zapomnieli to powiedzieli chórem ,że to wszystko przez Wiktorię i Olę bo zawróciły im w głowie. Zaczełam się śmiać, po czym zadzwoniłam do nich i wszystko im opowiedziałam. Ich reakcje to było wzdychanie ,że cały czas myślą o nich. W sumie zauważyłam to na ostatnich treningach ,że są zakręceni i nie moga się skupić na grze, ale nie wnikam w to.
Na basenie Anastasi zrobił niespodziankę chłopakom i powiedział ,że nie bedzie treningu tutaj tylko ,żeby dobrze się bawili. Każdy oczywiście zadowolony. Kurek od razu zaczął wariować. Pluskali się jak dzieci.
- Dawać, idziemy wszyscy razem zjechać z największej zjeżdżalni - krzyknął Zibi.
Wszyscy rzucili się ustawiając w kolejkę. Ja postanowiłam zjechać ostatnia.
Gdy każdy już zjechał i była teraz moja kolej bałam się panicznie bo miałam lęk wysokości ,ale z dołu chłopaki wołali ,żeby zjeżdżała ,że mnie wszyscy złapią, że jest ostra frajda.
Gdy zapaliło się zielone światło usiadłam, przy żegnałam się i zjechałam. Jechałam chyba z 3 min i to jeszcze tak szybko ,że nie zdążyłam o czymkolwiek pomyśleć. Nagle jazda sie skoczyła i wpadłam do wody. Po chwili wynurzyłam się i wszyscy zaczeli klaskać i mi gratulować. Było super.
Przez najbliższe 3 godziny chlapałam się w wodzie jak małe dziecko, zjechałam ze wszystkich zjeżdżalni po 2 razy. Bawiłam się w chowanego z całą dwunastką ,a potem jeszcze w ganianego. Potem była przerwa i poczęstowałam wszystkich batonami.
- Co wy byście bez mnie zrobili. Umarli chyba z głodu. - powiedziałam z uśmiechem.
- Dziękujemy! - powiedzieli chórem po czym każdy podszedł do mnie i pocałował w policzek.
- A teraz bedziemy cię wrzucać do wody! - krzyknął Zibi po czym wziął mnie w biegu na lece i pobiegł do największego basenu ,a za nim chłopaki. Krzyczałam i go biłam ,ale nic nie pomogło. Przed basenem Zbyszek złapał mnie za ręce ,a Igła za nogi i zaczeli odliczać kołysząc mnie w jedną i drugą stronę.
- I raz i dwa i trzy!
Wrzucili mnie! Postanowiłam ,że za kare zrobię im kawał i będę siedziała pod wodą. Byłam dość dobra w wytrzymywaniu jak najdłużej pod wodą. Widziałam pod wodą jak chłopaki już szukali mnie. Siedziałam skulona w koncie i czekałam. Nagle wskoczył ktoś do wody. Był to Bartman. Szukał, szukał i znaleść mnie nie mógł. Nagle podpłynęłam do niego od tyłu i zakryłam mu oczy. Szybkim ruchem się odwrócił i gdy mnie zobaczył przytulił. Nawet pod wodą było widać ,że był zdenerwowany na mnie ,aby mi wybaczył pocałowałam go. Można powiedzieć ,że dawał mi swój tlen.
Gdy wynurzyliśmy się każdy pytał się mnie czy wszystko w porządku.
- Chłopaki spokojnie, żyje. - powiedziałam - to co bawimy się dalej ? - byli zdezorientowani - no co ? - patrzyli się na mnie jak na wariatkę. Zaczełam sie śmiać po czym wrzuciłam każdego po kolei do wody i pobiegłam do szatni. Chcieli wbiec ,ale zatrzymała ich pani od trzymania porządku.
Po skończonym pływaniu, każdy był zmęczony ,ale ja najbardziej bo najwięcej sie nalatałam. Gdy wyszłam z szatni przed nią stała cała dwunastka. Chciało mi się śmiać.
- Co przyszliście Mnie zlać ? - zapytałam ze śmiechem.
- Jeszcze tego pożałujesz - powiedział Kubiak - nie bedziesz wiedziała nawet kiedy - powiedział Winiarski.
Ich miny były naprawde groźne ,aż sie zaczełam bać.  Nagle zaczeli się śmiać.
- Gdybyś widziała swoją mine. - powiedział Jarosz po czym zademonstrował i znowu się śmiali, sama się śmiałam.
W autobusie siedziałam z Możdżonkiem. Rozmawiałam z nim o różnych rzeczach. O siatkówce i nie tylko. Bardzo miły człowiek. Czasami jest ostry ,ale taki ma po prostu charakter. W połowie drogi Winiar chciał pogadać z Marcinem wiec przesiadłam się do Zibiego.
- Ale jestem zmęczona. - po tych słowach usnęłam.

niedziela, 5 maja 2013

Rozdział 17


17.
Idąc w okropnym upale, wspominałam wszystko co pamiętam od początku dzieciństwa. To jak zaczełam Kochać Siatkówkę, oglądanie meczy z rodziną, przeżywanie ich od najmłodszych lat. Moje pierwsze odbicia, mój pierwszy mecz. Wszystko miałam w głowie zapamiętane. Przy każdym wspomnieniu miałam uśmiech na twarzy.
Kręciłam się tak z 40 minut. Nagle zadzwoniła do mnie mama. W końcu nie gadałam z nią przez prawie tydzień.
- Cześć mamo, co u Ciebie ?
- Cześć córko. U mnie dobrze, a jak u Ciebie ? Rozmawiałam wczoraj z Krzyśkiem i mówił ,że bal mieliście. I jak tam na nim ?  Poznałaś kogoś fajnego ? - jak zwykle dopytywała sie wszystkiego.
- Nie mamo. - powiedziałam stanowczo. Nie chciałam ,żeby wiedziała ,że jest starszy od Mnie o 11 lat.
Rozmawiałyśmy jeszcze trochę, po czym mama się rozłączyła bo gdzieś szła. Wracając do ośrodka zobaczyłam Zbyszka. Wyglądał jak by czekał na kogoś. Miałam już podejść do niego gdy zobaczyłam ,że jakaś dziewczyna do niego podeszła. Schowałam się za najbliższe drzewo i obserwowałam. Rozmawiali jakiś czas po czym pocałowali się. Nie mogłam w to uwierzyć. Dziewczyna odeszła ,a ja zaczełam płakać. Zbyszek zauważył mnie. Wiedział ,ze wszystko widziałam. W rykiem wbiegłam szybko do budynku po czym zamknęłam się w swoim pokoju. Dlaczego on mi to zrobił. Przecież byliśmy szczęśliwi, nie kłóciliśmy się, było nam dobrze. Łez nie mogłam opanować ,a Bartman nie mógł opanować się za drzwiami. Kopał w nie cały czas i krzyczał ,żebym mu otworzyła, że to nie tak jak myśle ,że on może wszystko wyjaśnić. Każdy chłopak tak mówi. Na lazie byłam bez silna. Czułam się jak by ktoś kopnął Mnie w serce. Zabolało mocno. Z każdą chwilą rzeka łez się powiększała aż miałam mokrą koszulkę. Po jakiejś godzinie zasnełam. Obudziłam się dopiero wieczorem. Chłopaki mieli trening. Zastanawiałam się czy aby nie wyjechać stąd. Siedziałam na łóżku i rozmyślałam. Znowu zaczełam płakać.
Około 20 usłyszałam pukanie. Pewnie znowu od się dobija. Nie otworzyłam. Po chwili usłyszałam kolejne pukanie. Ani drgnęłam.
- Ola. To ja Igła. - usłyszłam szept.
Wstałam, otworzyłam i wróciłam na łóżko.
- Co się stało. Nie było cię na obiedzie i kolacji wiec postanowiłem się dowiedzieć dlaczego.
Rozpoczeła się kolejna fala łez. Rzuciłam się na Krzyśka i przytuliłam się najmocniej jak potrafiłam. Teraz to on mi tylko mógł pomóc. Tuląc się do niego czułam ciepło i bicie jego serca. Było to cudowne uczucie. Nie chciałam się teraz odrywać do niego. Gdy wróciłam do rzeczywistości powiedziałam mu o dzisiejszym dniu. Jakoś go to nie zdziwiło.
- Nie martw się. Znajdziesz sobie lepszego chłopaka. Na mnie zawsze będziesz mogła liczyć. - po tych słowach przytulił mnie. - Chodź idziemy się przejść na miasto.
Był już dość późny wieczór. Robiło się ciemno. W mieście było pięknie. Wszystko oświetlone. Kawiarnia była jeszcze otwarta wiec wstąpiliśmy do niej na lody. Igła jak zwykle starał się rozluźnić atmosfere. Opowiadał mi śmieszne dowcipy. Przy nim czułam się jak by był to mój brat. Jemu wszystko mogłam powiedzieć.
Wracając do domu przechodziliśmy obok sklepów z szyldami. Widziałam same piękne rzeczy. Moją uwagę zwrócił naszyjnik z kolczykami w kształcie piłki do siatkówki. Pozłacany i posrebrzany. Chciałam to sobie kupić ,ale nie miałam aż tyle pieniędzy. Igła niestety widział całe zajście. Gdy wróciliśmy do ośrodka Igła pocałował mnie w policzek i życzył dobrej nocy. Ja również podziękowałam jemu za ten wieczór. Chodź na chwile mogłam się urwać z przeklętej rzeczywistości. Gdy weszłam do pokoju na stole zobaczyłam wielki bukiet róż, a w środku karteczka ,, Olu proszę pozwól mi wszystko wytłumaczyć. Ja Kocham Ciebie i tylko Ciebie''. A już myślałam ,że do końca dnia bede mogła nie myśleć o tym. Łzy napłynęły mi do oczu. Nie myśląc o tym jak dostał się do mojego pokoju wziełam ten bukiet i wywaliłam przez balkon. A potem zobaczyłam ,że spadł on prosto na głowe Zbyszka. Widziałam jego wściekłość. Kopał we wszystko co miał obok siebie. W końcu usiadł na ławce, złapał się za głowe i siedział tak. Z jednej strony było mi go żal bo w dalszym ciągu Kochałam go ,ale z drugiej chciałam ,żeby zapłacił za krzywdy które mi zrobił bez powodu.
Nie chciałam jeszcze spać wiec włączyłam TV. Leciała powtórka meczu z Ligi Światowej 2012. Mecz Polska-USA, o złoto. Postanowiłam ,że oglądne i powspominam co się działo tamtego dnia. Jakie były emocje i widowisko. Było pięknie.
Około 23:00 usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Otworzyłam pomału z obawy przed Zbyszkiem. Nikogo nie było, ale przed moimi nogami leżała róża pięknie przystrojona z jakąś doczepioną karteczką i jakieś pudełko. Widziałam ,że to od Zbyszka wiec zamknęłam z powrotem drzwi. Po chwili znowu usłyszałam pukanie. Otworzyłam. Dalej to leżało. Pomyślałam chwile po czym wziełam to do pokoju. Położyłam na stole i nie wiedziałam czy mam otworzyć czy kolejny raz wyrzucić przez okno. Postanowiłam ,że otworze. Karteczke oderwałam od kwiata ,a jego włożyłam do wody. Po przeczytaniu uśmiechnęłam się ,ale jednocześnie kilka łez mi poleciało. Było to od mojego przyjaciela.  To co on napisał było tak piękne ,a jednocześnie smutne. Otworzyłam pudeło. Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. W środku leżał naszyjnik i kolczyki którymi zachwycałam się jakiś czas temu. Dołączona była kolejna karteczka. ,, Serce mi się krajało jak smutno przyglądałaś się tej biżuterii. Musiałem się wrócić i to kupić. Chcę abyś to nosiła i pamiętała już zawsze o mnie, nawet jak bedziesz na innym świecie. Jestem pewny ,że będziesz tam z Arkiem i Agatą czekali na mnie. ''. Dołączył również swoje zdjęcie ,a na odwrocie napisał ,, Twój Przyjaciel Krzysiek ''. Szybko założyłam biżuterię na siebie. Była piękna. Zdjęcie włożyłam sobie do portfela ,a ja natomiast położyłam się spać. Był to ciężki dla mnie dzień, a jutro musiałam wcześnie wstać bo jechaliśmy do Aqua Parku.
Liściki zachowałam sobie, a ten najpiękniejszy włożyłam pod poduszkę.
,, Daję ci tę róże bo chcę ,żebyś wiedziała ,że kocham cię. Zawsze możesz na mnie liczyć. Będę ci pomagał zawsze i wszędzie. Będę o ciebie dbał teraz jak i po twojej śmierci. Będę płakał po twoim odejściu bo kolejny raz trace ważną osobe w moim życiu. Te wszystkie medale które zdobyłem i które jeszcze zdobędę dedykuje je tobie. Chcę zawsze być blisko ciebie. Kiedyś przyjde do ciebie do nieba i będziemy razem szczęśliwi. Nikt nam tego nie zabroni. Bo gdy jestem obok ciebie i jesteś szczęśliwa me serce skacze z radości lecz gdy nie ma cie obok mnie i jesteś nieszczęśliwa me serce płacze a tobą. Myśl o Mnie często jak ja mysle o tobie. Przyjaciółmi byliśmy zawsze, na zawsze i po wieki ''

sobota, 4 maja 2013

Rozdział 16


16.
Zapowiadał się fajny dzień. Było dzisiaj strasznie gorąco. Już o 10 obudziły Mnie dziewczyny. Po śniadaniu wyciągnęły mnie na miasto. Powiedziały ,ze to niespodzianka. Gdy byłyśmy juz nie daleko zasłoniły mi oczy. Pozwoliły mi otworzyć jak byłyśmy już w środku. Zabrały Mnie do spa!
- No dzisiaj jest nasz ostatni dzień tutaj, dlatego przed Balem postanowiłyśmy ci zafundować Spa. To też w ramach przeprosin ,że tak mało czasu spędziłyśmy z tobą. - powiedziała Ola, po czym podeszła do mnie z Wiktorią i Mnie przytuliły.
Musiałam sie zgodzić bo były już zarezerwowane miejsca. Spędziłyśmy tam prawie połowe dnia. W ośrodku byłyśmy o 16. Wykąpałam się, umyłam głowe. Wiktoria zrobiła mi luźnego kłosa ,a Ola pomalowała mi paznokcie. Umalowałam się i założyłam sukienkę. Była bez ramiączek, czarna.
- Pięknie wyglądasz. - powiedział Krzysiek, który odwiedził mnie godzine przed balem.
- Dziękuje, ty też. - powiedziałam z uśmiechem. Wyglądał jak prawdziwy dżentelmen.
- Idziesz ze Zbyszkiem prawda. - powiedział smutnym głosem.
- Krzysiek..
- Tak wiem Przyjaźń. - powiedział po czym opuścił mój pokój.
Usiadłam zrezygnowana na łóżku. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Ale teraz nie czas na to, gdyż przyszedł Zibi.
- Jej, jaka ty piękna. - powiedział całując Mnie. - Idziemy ?
- Tak idziemy. - ubrałam czarne szpilki, zabrałam kopertówkę i wyszliśmy.
Na sali nie którzy już siedzieli przy stole, inni pomagali jeszcze coś przygotowywać. Przyjechała orkiestra. Było trochę jak na weselu. Zajeliśmy miejsca i czekaliśmy ,aż wszyscy przyjdą i rozpocznie się impreza. Na sale zaraz przyszedł Igła. Nie spodziewałam się tego po nim ,ale zajął miejsce obok mnie. Gdy popatrzyłam się w jego oczy ,a on w moje, zobaczyłam coś co widziałam kiedyś gdy go nie znałam. Był taki przystojny. Jego szare oczy szkliły się w świetle lamp. Włosy miał postawione na żel. Garnitur który bardzo pasował do niego. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Ale wiedziałam ,że mam Zbyszka ,a on ma Iwone i nic nie może się wydarzyć co by zaszkodziło i mi i jemu. Gdy spuścił wzrok ze mnie, złapałam pod stołem jego rękę i uścisnęłam. Na początku nie było ,zadnej reakcji ,ale potem odwzajemnił uścisk. Popatrzył się na mnie i uśmiechnął. To był mój najlepszy przyjaciel.
W końcu Bal się rozpoczął. Dziewczny ze swoimi siatkarzami, bo trudno by to nazwać związkiem siedziały na przeciwko mnie po drugiej stronie sali. Andrea krótką mową rozpoczął zabawę. Już orkiestra zaczęła grać pierwsze nuty i wszyscy wyszli na parkiet tańczyć. mi nie chciało się narazie tańczyć wiec Zibi sam dołączył do grupy siatkarzy. Igła został ze mną. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się bez końca. Nagle wszyscy wrócili na miejsce zmęczeni. Śmiałam się ze Zbyszka bo tańczył jak wariat, na dodatek był cały mokry. Nagle zaczeła lecieć wolna muzyka. Krzysiek wstał i poprosił abym z nim zatańczyła. Popatrzyłam się na Zibiego. Uśmiechnął się mówiąc ,zebym poszła. Nikt nie tańczył, tylko my. Wszyscy nam gwizdali, a ja się tylko śmiałam. Czasami krzyczeli nawet goszko z czego sam Zbyszek sie śmiał. Po skończonej piosence podzieńkowałam Igle ,a nam zaczeli klaskać. Pocałowałam go w policzek po czym usiadłam na miejsce. Ignaczak trochę sie zarumienił, ale jemu to nie przeszkadzało.
Każdy dobrze się bawił. Zabawa trwała do 5 rano. Przynajmniej tak powiedział mi Zbyszek bo zasnełam już prawdopodobnie o 3. Nie było prawie alkoholu wiec nikt się nie upił i nie miał kaca. Gdy sie obudziłam to bolała Mnie cholernie głowa. Spałam w tych samych ciuchach w których byłam na balu. Podobno dziewczyny z Sosnowca zarywały do prawie wszystkich ,ale oni nie zwracali na nie uwagi.
Dzisiaj wyjeżdżały dziewczyny. Wziełam szybki prysznic i pobiegłam do ich pokoju. Nikogo już w nim nie było. Zbiegłam na dół, może jeszcze nie pojechały. Wychodząc z ośrodka zobaczyłam jak stoją z Możdżonkiem i Winiarskim. Na pożegnanie dostały po czułym pocałunku. A już myślałam ,ze to nigdy nie nastąpi. Gdy mi zazwyczaj opowiadały co robiły z nimi to sie żaliły ,że nie robią pierwszego kroku, a tu prosze. Udawałam ,ze tego nie widziałam i jak zobaczyłam ,ze siatkarze juz odchodzą zaczełam biec i ich dziewczyn strone.
- Chciałyście odjechać bez pożegnania, nie ładnie. - krzyknęłam po czym rzuciłam się na nie. - Chociaż prawie sie nie widywałyśmy to wybaczam wam to. Będę za wami tęsknić. - przytuliliśmy się w trójkę.
- Do zobaczenia - rzuciły po czym wsiadły do auta i odjechały.
Ja postanowiłam ,ze ze względu na piękną pogodę założę słuchawki wsłuchując się w Kamila Bednarka - Cisza i pomyśle o tym co spotkało mnie pięknego w życiu co zostanie mi w wspomnieniach do końca moich dni. Wspomnień których nikt mi nie zabierze.

piątek, 3 maja 2013

Rozdział 15


15.
Gdy obudziłam się rano, Bartman spał obok Mnie. Dzisiaj miałam spędzić dzień z dziewczynami. Dawno się nie widziałyśmy bo cały czas były z Możdżonkiem i Winiarskim. Nie za dobrze się czułam ,ale pojutrze miały już jechać. Wstając obudziłam Zibiego.
- Jak się czujesz ?  - zapytał.
Popatrzyłam sie na niego, po czym weszłam do łazienki. Stałam teraz przed lustrem. Mimo uśmiechu na twarzy łzy leciały strumieniem. Nim się zorientowałam Zbyszek stał za Mną, obejmując Mnie w talii.
- Nie lubię gdy jestes smutna. Ola proszę. Ubierzmy się i chodźmy na śniadanie. Przestań o tym myśleć. - pocałowałam go, po czym weszłam pod prysznic. Po 30 min byłam gotowa. Wyszliśmy z Zibim z pokoju po czym udaliśmy się do windy. Czekając na nią przyszedł Igła. Przez chwile wpatrywaliśmy się w siebie. Gdy Krzysiek zobaczył ,że trzymamy sie ze Zbyszkiem za ręke, uciekł.
-A jemu co się stało ? - zapytał zdziwiony.
- Nie wiem - udawałam, po czym weszliśmy do windy.
Po śniadaniu zaczełam przygotowywać sie do babskiego dnia. Miałyśmy iść na zakupy na cały dzień ,gdyż dzisiaj Andrea nam oznajmił ,że jutro bedzie bal. Dziewczyny chciały wyglądać ładnie dla swoich nowo poznanych siatkarzy, dlatego idziemy kupić jakieś sukienki.
Idąc miastem Ola i Wiktoria opowiadały mi jak spedzały z nimi dnie.
- Marcin jest taki uroczy, zabawny i słodki - mówiła Ola.
- A Misiek ma jeszcze piękniejsze oczy niż na zdjęciach - mówiła rozmarzona Wiktoria.
Wchodziłyśmy do prawie każdego sklepu. Dziewczyny kupowały bo trzy pary butów, sukienki, bluzki i inne drobiazgi. Ja byłam skromniejsza i kupiłam sobie skromną sukienkę, szpilki i torebkę. Po wyczerpanych zakupach wstąpiłyśmy do kawiarni na capuccino.
- My cały czas ci gadamy ,a może ty byś opowiedziała coś. Jak tam Zbyszek ? - dopytywały się co chwile.
- No jak ma być, dobrze. - nie chciałam o tym mówić. Nie wiem czemu. Ale w końcu odpuściły bo widziały ,że nie chce o tym rozmawiać.
Do ośrodka wróciłyśmy około 20:00. Dziewczyny miały jeszcze plany na wieczór. Jutro też miałyśmy spedzić dzień na przygotowywaniach. Bal miał rozpocząc się o 20:30. Oczywiście bez żadnego alkoholu. W balu uczestniczą jeszcze dziewczyny z Sosnowca ,które przyjechały już dzisiaj. Byłam dość zmęczona tym chodzeniem po mieście ,gdyż nie lubie robić zakupów. Gdy tylko przyszłam do pokoju połozyłam się na łóżko i zasnełam.
Nagle obudził Mnie SMS. Była godzina 23:00. Napisał Igła ,abym się z nim spotkała. Na początu nie chciałam, ale jednak sie zgodziłam. Spotkaliśmy się przed ośrodkiem na ławce. Gdy wyszłam na podwórko Krzysiek już siedział. Podeszłam i usiadłam obok niego. Siedziliśmy w ciszy dłuższy czas. Widziałam jak ukradkiem zerka na Mnie. Nie mogłam w to uwierzyć co stało sie zeszłej nocy. Ona ma żone, dzieci. Moja mama przyjaźni sie z Iwoną, ja też. Co by było jak by sie ktoś dowiedział, jak by się ona dowiedziała.
- Krzysiek, masz mi cos do powiedzenia ?  - w koncu zaczełam.
- Przepraszam. - powiedział. Wyczułam w jego głosie żal i smutek.
- Dlaczego to zrobiłeś, to było świadome ? - chciałam usłyszeć od niego ,że to nie było na prawde, że on żartował.
- Tak, było to świadome. Nie mogłem się powstrzymać. Gdy cię poznałem.. - przerwałam mu, nie chciałam słuchać dalej.
Znowu siedzieliśmy w ciszy. Oczy miałam czerwone. Od zmeczenia i jednocześnie od łez. Krzysztof Ignaczak zakochał się w Aleksandrze Rudzińskiej. Nie pojęte jest to dla Mnie. Chciałam wstać i odejść ,ale złapał Mnie za rękę.
- Ola, spokojnie, usiądź.
Usiadłam. Nie wiedziałam co mam już o tym wszystkim myśleć. Mam zapomnieć ? Nie, nie dam rady zapomnieć tego. Mimo tego ,że jest moim ulubionym siatkarzem i gdy go jeszcze nie znałam to jak bym go spotkała to wycałowałabym go, teraz nie czuje tego. Czuje tylko przyjaźń. To może od tego ,że poznałam go i się od razu zaprzyjaźniliśmy. Z Bartmanem jest inaczej. To miłość od pierwszego wejrzenia. Miłość odwzajemniona.
- Tak, źle zrobiłem wiem. Zacznijmy od nowa. Zaprzyjaźnijmy się. Bedę Cię Kochał jak prawdziwą Przyjaciółkę. Zasługujesz na to.
Słowa które on wymawiał były tak piękne ,że aż żal było wysłuchać je bez łez.
Siedzieliśmy jeszcze trochę, śmialiśmy się, zachowywaliśmy sie jak prawdziwi Przyjaciele.