czwartek, 9 maja 2013

Rozdział 20


20.
Gdy sie rano obudziłam panowie już nie spali.
- Jak tam się spało ?  - zapytał Bartman.
- Hm, pomijając to ,że chrapaliście masakrycznie to było ok. - powiedziałam po czym go pocałowałam. - A teraz wybaczcie mi ,ale pójdę do swojego pokoju się odświeżyć. Spotkamy się na dole.
W pokoju umyłam się, przebrałam i wyszłam. W drodze na stołówkę było słuchać już wrzaski chłopaków. Uśmiechnęlam się tylko pod nosem. Gdy weszłam zaczeły się gwizdy.
- O co wam chodzi ? - zapytałam rozbawiona.
- Siadaj, sniadanko już czeka. - krzyknął Pit.
Usiadłam koło Bartmana i zaczełam pochłaniać płatki. Nagle zobaczyłam ,że każdy patrzy sie na mnie.
- Moglibyście się na mnie nie patrzeć tak ?
- Ale jesteś taka piękna jak jesz. - powiedział Jarosz po czym zaczeliśmy się śmiać.
- Ale śmieszne. - powiedziałam.
Igła z Kurkiem zaczeli opowiadać kawały po których nikt nie mógł się opanować, nawet kucharki. Ja też mało co wyrabiałam.
- Weźcie się ogarnijcie bo nie można spokojnie nawet zjeść śniadania. - w końcu powiedziałam.
- Dobra, dobra cicho już, - powiedział Kurek.
Nagle Igła powiedział znowu coś śmiesznego, miałam akurat w buzi mleko po czym z całym impetem je wyplułam. Każdy miał zaskoczoną mine po czym zaczeli tarzać się ze śmiechu. Gdy popatrzyłam przed siebie przestraszyłam się. Naplułam właśnie na Marcina.
- Przepraszam cię bardzo to ich wina. - zaczełam panikować po czym wziełam chusteczkę i zaczełam go wycierać. Chłopaki dalej się tarzali, płakali i krzyczeli ze śmiechu.
- Daj spokój Ola. Zaraz jak wstanę i im przyłożę to nie usiądą na czterech literach przez miesiąc. - oznajmił z lekkim uśmiechem kapitan.
Chłopaki po tych słowach usiedli na miejsce i dokańczali swój posiłek. Ja po kryjomu zaczełam się z nich śmiać bo mieli naprawdę przestraszone miny. Pod stołem z Marcinem przybiliśmy sobie piąteczki, po czym opuściłam stołówkę z Bartmanem.
- To co dzisiaj robimy ? - zapytał przybliżając swe usta do moich.
Zawiesiłam ręce na jego szyi, dotykaliśmy się nosami, po czym szepnełam.
- No ty chyba zaraz masz trening nie. - uśmiechnęłam się i pocałowałam. - A wieczorem jest ognisko.
- Ale chciałem trochę z tobą pobyć sam na sam. - powiedział robiąc minę smutnego psiaczka.
- Ja też, ale musisz trenować szkrabie. Jeszcze będziemy mieli czas dla siebie, zobaczysz.
Złapałam go za rękę i pociągnęłam do pokoju.
- Mam jeszcze godzinę. - powiedział kuszącym głosem po czym zaczął rozpinać mi koszulę.
- Zbyszek, nie! - krzyknęłam. - Tak w ogóle to...muszę z tobą porozmawiać.
Bartman przybrał poważny wyraz twarzy.
- O czym ?
- O nas.
- W sumie , ja też muszę. Jest to dla Mnie bardzo ważne.
- Dobrze. To po obiedzie ?
- Okej.
Posiedzieliśmy jeszcze trochę po czym Zbyszek poszedł na trening. Czułam się trochę zmęczona wiec zdrzemnęłam się, nastawiając przedtem budzik aby nie zaspać. Wstałam o 14:50. Trening trwał dzisiaj dłużej dlatego później był obiad. Ogarnęłam się przed lustrem po czym opuściłam pokój. Na stołówce byłam pierwsza. Postanowiłam ,że teraz ja wszystkim przyniosę obiad. Gdy kładłam ostatni talerz, weszła grupka mężczyzn.
- Patrzcie jaka dobra kobieta! Wzieła nam żarło. - krzyknął Igła po czym pocałował Mnie w policzek.
Zadowolona życzyłam wszystkim smacznego po czym zaczeli to wciągać. Mimo iż zaczełam jeść szybciej swoją porcję to i tak oni skończyli pierwsi.
- Dobra czas obgadać szczegóły dzisiejszego wieczoru panowie. - powiedział Kurek.
- I panie - przypomniałam po czym zaczeli sie śmiać. Michał cały poczerwieniał.
- Przepraszam.
- Nie ma sprawy.
Po długich negocjacjach wyszło na to ,że najpierw idziemy piec kiełbaski ,a potem oglądać coś u Kurka i Jarosza. Połowa grupy bedzie szła do sklepu po jedzenie ,a druga połowa przygotuje wszystko na miejscu.
- A co z alkoholem ? - krzyknął Bartek.
- Cicho, chcesz żeby nas stąd wywalili. - pogroził Kuba.
- O nie drodzy panowie. Bez pijaństwa. - powiedziałam.
- Ale dlaczego ?! - krzyknął oburzony Kubiak.
- Bo ja już wczoraj musiałam wszystkich odprowadzać do pokoi bo byliście zalani w trupa.
- No to będziemy spać u Bartka i Kuby.
- A róbcie sobie jak chcecie. - wstałam z miejsca dając Bartmanowi znak ,zebyśmy już szli.
- Dobra to my już lecimy. - oznajmił Bartman ciągnąc mnie za rękę.
- A wy gdzie ?  - zapytał Ruciak.
- Idziemy sie przejść. - oznajmiłam.
Poszliśmy w to samo miejsce gdzie byliśmy przedtem. Usiedliśmy na trawie i siedzieliśmy w ciszy.
- Wiesz nie wiem od czego zacząc ,ani jak ci to powiedzieć. - zaczełam. - Bardzo Cię Kocham i ty o tym wiesz ,ale wiesz też że nie długo się rozstaniemy.. - łzy zaczeły mi spływać. - Chciałam ułożyć sobie z tobą życie, wziąć ślub, mieć dzieci. - popatrzyłam się teraz na Zbyszka, wpatrywaliśmy się siebie przez chwile. Zobaczyłam ,że ukradkiem spływa mu łza.
- Ola. - złapał mnie za rękę. - Posłuchaj mnie, ja chcę tego co ty. Nie chcę być z inną kobietą tylko z tobą, pomimo różnicy wieku. I mam też takie skryte marzenie. Chcę abyśmy się pobrali i żebyś mi urodziła dziecko. Będę się nim opiekował jak najlepiej, będę codziennie mu wspominał o tobie. Co ty na to ?
Nie wiedziałam co powiedzieć, kompletnie Mnie zatkało.
- Jest mały problem. Rodzice. - powiedziałam.
- Zrobimy to po kryjomu - oznajmił.
- Ale ja jestem nie pełno letnia i potrzeba zgode rodziców.
- To musimy zrobić rodzinne spotkanie. Spokojnie Olu. Będzie dobrze. Kocham cię.
- Ja ciebie też. - przytuliłam go bardzo mocno.
Posiedzieliśmy jeszcze trochę po czym ruszyliśmy w stroję Spalskiego ośrodka. Przed wejściem akurat stali chłopaki.
- Już wszystko przygotowane, zaczynamy ? - zapytał Pit.
- Jasne. - oznajmiłam po czym ruszylismy w stronę miejsca rozpalonego już ogniska.
Wszyscy rzucili się na patyki, nadziali kiebłase i chleb po czym trzymali nad żarzącym się ogniem. Ja natomiast starałam się nie myśleć o niczym innym niż o tym co dzieje sie teraz. Chłopaki przynieśli radio na baterie i zaczeli tańczyć i śpiewać. Śmiałam się prawie na każdym kroku. Potem zaczeły się wolniejsze piosenki przy których przetańczyłam z całą dwunastką. Przyznam ,że są niezłymi tancerzami. Około 22:00 poszliśmy do pokoju chłopków. Wszystko było przygotowane, poduszki wszędzie na podłodze, na stole chipsy, popcorny, napoje i filmy.
- Dzisiaj będziemy oglądać komedie specjalnie dla Oli ,gdyż boi się horrorów. - oświadczył Kuba.
- Ej ja się nie boje tylko nie lubie. - krzyknęłam po czym rzuciłam w niego poduszką.
- A gdzie alkohol ? - spytał oburzony Winiarski.
- Najlepsze na koniec. - nagle Bartek wyjął z torby 6 zgrzewek piwa i cztery butelki wódki.
Każdy oczywiście się chwycił za coś i zaczął pić. Ja postanowiłam ,że nie bedę.
- A ty Ola ? - zapytał Kubiak.
- Nie, ja dziękuję.
-Dobra siadajcie już, puszczam film. - oznajmił Bartek.
Zajełam miejsce obok Zbyszka. Oparłam się o niego wygodnie i czekałam na film.
- Puszczam Kac Vegas.
- Dawaj facet, bo za nim ty włączysz to bedzie już rano. - powiedział Zbyszek.
Widać i słychać było ,że nie każdy był nim zafascynowany bo wolał rozmawiać, ale film leciał do końca, potem Bartek puścił drugą część. Każdy juz był zmęczony, piw i flaszek już dawno nie było, wszyscy już trochę podpici. Widząc to ,że każdy już śpi poszłam w ich ślady. Przytuliłam się bardziej bo Zbyszka po czym zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz