poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział 18


18.
Obudziły Mnie dzisiaj ciepłe promyki słońca. Zapowiadał się upalny dzień. Dzisiaj zamiast treningów jechaliśmy po obiedzie na basen. Zaraz po zbudzeniu w paradował do mojego pokoju Igła.
- Ty to zawsze wiesz kiedy się budze, a tak wogóle to po co zapukać.
- Oj no przepraszam. - powiedział smutno.
Uśmiechnęłam się po czym zaczełam okładać go lekko pięściami.
- Ej a to za co ? - zapytał zaskoczony.
Popatrzyłam się na niego z uśmiechem i powiedziałam - Za to ,że jesteś. - przytuliłam go. Długo nie musiałam czekać aby odwzajemnił uścisk.
- Dobra to ja ide się przebrać i lecimy na śniadanie. Rozgość się.
Po pół godzinie byłam już gotowa. Dzisiaj założyłam krótkie spodenki jeansowe z szelkami, czarną topkę i trampki. Krzysiek wylegiwał sie na moim łóżku i oglądał zdjęcia z mojego aparatu. Z jego miny nie można było wyczytać w jakim jest stanie emocjonalnym. Był zachwycony, zdziwiony i zszokowany.
 Były tam zdjęcia tylko i wyłącznie jego i Zbyszka. Za chwile przeniósł wzrok ze aparatu na Mnie.
- No co. Byliście moimi idolami nie.
- A juz nie jesteśmy ?
- Znaczy ty jesteś dalej i zawsze będziesz ,ale teraz jest trochę inaczej bo poznaliśmy się osobiście ,a Zibi to.. znaczy jest dalej moim idolem ,ale jego też poznałam naprawdę i jeszcze to co się stało ostatnio. Dobra idziemy ? - chciałam wyminąć sie ze wszystkiego.
- Ale pomieszałaś, nic nie zrozumiałam.
- No i dobrze.
Po śniadaniu mieliśmy do obiadu z Krzyśkiem spędzić czas razem ,ale wracając na góre złapał mnie Dziku.
- Możemy chwile porozmawiać ?
Wiedziałam o co chodzi. Popatrzyłam się na Krzyśka.
- Łap klucze i czekaj na mnie. Zaraz przyjde - rzuciłam Krzyśkowi.
Michał zaproponował ,abyśmy wyszli przed ośrodek usiąść na ławkę. Na tej na której miałam mase wspomnień ,które wydarzyły się w przeciągu tygodnia.
- Domyślałam się o co chodzi. Jesteś przecież najlepszym przyjacielem Zbyszka.
- I moim zadaniem jest abyś wybaczyła jemu. Zapewniam Cię ,że nic jego nie łączy z tą dziewczyną. Ona była z Sosnowca. Jest fanką Zbyszka, dlatego to zrobiła.
Z jednej strony chciało mi się śmiać z tego ,a z drugiej chciałam w to wierzyć. Przez kolejne pół godziny tłumaczył mi wszystko. Uwierzyłam, chociaż nie było to łatwe. Postanowiłam pójść do jego pokoju.
- Cześć. - powiedziałam nieśmiało.
- Cześć, wejdziesz ? - czułam w jego głosie nadzieje ,że jednak uwierze mu.
Uśmiechnęłam się po czym weszłam do środka. Dzielił on pokój z Kubiakiem. Był dużo większy od mojego, ale i tak połowa jego zajmował ładniej mówiąc ,, nie porządek ''. Łóżka to mieli takie ,że dwie ja by się tam zmieściły. Widok z okien był piękny ,ale z tylko z moich można było ujrzeć zachód słońca.
- Wiec, Ola błagam cię wybacz mi. Nie mogę przestać o Tobie myśleć. Jesteś dla mnie zbyt ważna.
Westchnełam. Nie potrafiłam się do niego nie odzywać, pomimo tego co widziałam. Za bardzo go kochałam. Nie wiedziałam czy miłość zaślepia mi oczy, czy on mówi prawdę. Ale z drugiej strony w związkach trzeba sobie ufać. Poszłam za głosem serca.
- Dobrze, wybaczam Ci ,ale jak jeszcze zaraz zobacze taką wpadkę kto z Nami koniec nie odwracalnie.
Zbyszek strasznie się ucieszył z podjętej mojej decyzji.
- Obiecuje ,że nie zawiodę Cię. Kocham cię.
- Ja ciebie też. - powiedziałam po czym zaczeliśmy się całować. Brakowało mi tego, jego ust. Nagle przypomniałam sobie ,że zostawiłam Igłe w pokoju.
- Wiesz, ja już muszę isć. Spotkamy się na obiedzie. - powiedziałam po czym pobiegłam do pokoju.
- Przepraszam ,że tak długo to zeszło ,ale wiesz..
- Pogodziłaś się ze Zbyszkiem. - dokończył. Czułam w jego słowach smutek.
- Ale dalej bedę z tobą dużo czasu spędzać, nie martw się. - przytuliłam go. - Nie lubie jak jesteś smutny.
- Nie jestem - powiedział po czym uśmiechnął się. - To co robimy ? Zostało nam jakieś 3 godziny do obiadu.
- A bo ja wiem ?
- A może pooglądamy twoje zdjęcia ? - zaproponował.
- Nie! Nie! Nie!
- No proszę! Ola. - niestety wziął mnie na minę smutnego psiaczka i musiałam sie zgodzić. Wszystkie zdjecia były robione osobiście, w czasie gdy nie byli tego świadomi. Czasami trafiały się całej kadry jak i osobno zawodników. Igła bym podekscytowany nimi. Nigdy go takiego nie widziałam. Sam przecież robił zdjęcia to trochę się na tym znał.
- Są naprawdę świetne.
- Dziękuję.
Nawet nie wiedzieliśmy kiedy minęły te 3 godziny. Mieliśmy wyjeżdżać od razu po obiedzie wiec zabrałam wszystko już ze sobą. Mieliśmy tam spędzić drugą połowe dnia wiec zabrałam trochę słodyczy na osłodę.
W połowie drogi musieliśmy się wracać bo Możdżonek zapomniał ręcznika ,a Winiarski kąpielówek. Jak potem się pytałam ich co się stało ,że zapomnieli to powiedzieli chórem ,że to wszystko przez Wiktorię i Olę bo zawróciły im w głowie. Zaczełam się śmiać, po czym zadzwoniłam do nich i wszystko im opowiedziałam. Ich reakcje to było wzdychanie ,że cały czas myślą o nich. W sumie zauważyłam to na ostatnich treningach ,że są zakręceni i nie moga się skupić na grze, ale nie wnikam w to.
Na basenie Anastasi zrobił niespodziankę chłopakom i powiedział ,że nie bedzie treningu tutaj tylko ,żeby dobrze się bawili. Każdy oczywiście zadowolony. Kurek od razu zaczął wariować. Pluskali się jak dzieci.
- Dawać, idziemy wszyscy razem zjechać z największej zjeżdżalni - krzyknął Zibi.
Wszyscy rzucili się ustawiając w kolejkę. Ja postanowiłam zjechać ostatnia.
Gdy każdy już zjechał i była teraz moja kolej bałam się panicznie bo miałam lęk wysokości ,ale z dołu chłopaki wołali ,żeby zjeżdżała ,że mnie wszyscy złapią, że jest ostra frajda.
Gdy zapaliło się zielone światło usiadłam, przy żegnałam się i zjechałam. Jechałam chyba z 3 min i to jeszcze tak szybko ,że nie zdążyłam o czymkolwiek pomyśleć. Nagle jazda sie skoczyła i wpadłam do wody. Po chwili wynurzyłam się i wszyscy zaczeli klaskać i mi gratulować. Było super.
Przez najbliższe 3 godziny chlapałam się w wodzie jak małe dziecko, zjechałam ze wszystkich zjeżdżalni po 2 razy. Bawiłam się w chowanego z całą dwunastką ,a potem jeszcze w ganianego. Potem była przerwa i poczęstowałam wszystkich batonami.
- Co wy byście bez mnie zrobili. Umarli chyba z głodu. - powiedziałam z uśmiechem.
- Dziękujemy! - powiedzieli chórem po czym każdy podszedł do mnie i pocałował w policzek.
- A teraz bedziemy cię wrzucać do wody! - krzyknął Zibi po czym wziął mnie w biegu na lece i pobiegł do największego basenu ,a za nim chłopaki. Krzyczałam i go biłam ,ale nic nie pomogło. Przed basenem Zbyszek złapał mnie za ręce ,a Igła za nogi i zaczeli odliczać kołysząc mnie w jedną i drugą stronę.
- I raz i dwa i trzy!
Wrzucili mnie! Postanowiłam ,że za kare zrobię im kawał i będę siedziała pod wodą. Byłam dość dobra w wytrzymywaniu jak najdłużej pod wodą. Widziałam pod wodą jak chłopaki już szukali mnie. Siedziałam skulona w koncie i czekałam. Nagle wskoczył ktoś do wody. Był to Bartman. Szukał, szukał i znaleść mnie nie mógł. Nagle podpłynęłam do niego od tyłu i zakryłam mu oczy. Szybkim ruchem się odwrócił i gdy mnie zobaczył przytulił. Nawet pod wodą było widać ,że był zdenerwowany na mnie ,aby mi wybaczył pocałowałam go. Można powiedzieć ,że dawał mi swój tlen.
Gdy wynurzyliśmy się każdy pytał się mnie czy wszystko w porządku.
- Chłopaki spokojnie, żyje. - powiedziałam - to co bawimy się dalej ? - byli zdezorientowani - no co ? - patrzyli się na mnie jak na wariatkę. Zaczełam sie śmiać po czym wrzuciłam każdego po kolei do wody i pobiegłam do szatni. Chcieli wbiec ,ale zatrzymała ich pani od trzymania porządku.
Po skończonym pływaniu, każdy był zmęczony ,ale ja najbardziej bo najwięcej sie nalatałam. Gdy wyszłam z szatni przed nią stała cała dwunastka. Chciało mi się śmiać.
- Co przyszliście Mnie zlać ? - zapytałam ze śmiechem.
- Jeszcze tego pożałujesz - powiedział Kubiak - nie bedziesz wiedziała nawet kiedy - powiedział Winiarski.
Ich miny były naprawde groźne ,aż sie zaczełam bać.  Nagle zaczeli się śmiać.
- Gdybyś widziała swoją mine. - powiedział Jarosz po czym zademonstrował i znowu się śmiali, sama się śmiałam.
W autobusie siedziałam z Możdżonkiem. Rozmawiałam z nim o różnych rzeczach. O siatkówce i nie tylko. Bardzo miły człowiek. Czasami jest ostry ,ale taki ma po prostu charakter. W połowie drogi Winiar chciał pogadać z Marcinem wiec przesiadłam się do Zibiego.
- Ale jestem zmęczona. - po tych słowach usnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz