13.
Przez kolejny tydzień dziewczny bawiły sie w najlepszego. Dość blisko zaprzyjaźniły się z Marcinem i Michałem. Każdą wolną chwile spędzali razem. W tych dniach ja rówież bliżej poznałam sie z Bartmanem. On opowiadał mi o sobie, a ja o sobie. Nie baliśmy się ukrywać przed sobą swoich uczyć.
W weekend chłopaki mieli wolne. Dziewczny mi już wczoraj wieczorem zadeklarowały ,ze jadą z Siatkarzami na małą przejażdżkę. Trochę było mi przykro bo przyjechały do Mnie, i chciałam trochę z nimi pobyć, ale z drugiej strony Zibi rano powiedział ,ze po śniadaniu zabiera Mnie wymarzoną wycieczkę. Nie chciał mi powiedzieć gdzie chce Mnie zabrać, powiedział, że to niespodzianka.
Po śniadaniu poszłam do pokoju, żeby sie przyszykować. Mieliśmy wyjechać za 30 min.
- Cześć Ola. - powiedział wchodząc do pokoju Krzysiu - Słyszałem, że jedziesz gdzieś ze Zbyszkiem. Mam nadzieje ,że bedziesz uważać na siebie. Kiedy przyjedziecie ?
- Nie wiem nawet gdzie jedziemy, powiedział ,że to niespodzianka. Nie wiem też kiedy wrócimy. Zadzwonie do ciebie. - powiedziałam, po czym przytuliłam go. Jeszcze nie dawno to on był moim ukochanym. Nie widziałam świata poza nim. Ale dobrze ,że zapoznał Mnie z nimi. Piękna historia tworzy się w moim życiu. Marzenia się spełniają.
Gdy Igła poszedł za chwile przybył Zibi.
- Pięknie wyglądasz. - powiedział, całują Mnie czule.
- Dziękuję, idziemy ?
- Jasne. - trzymając się za rękę wyszliśmy z ośrodka. Zibi dżentelmen otworzył mi drzwi, po czym sam wsiadł do samochodu. Było strasznie gorąco, a my jechaliśmy i jechaliśmy. Po godzinie jazdy zatrzymaliśmy się na pobliskiej stacji. Zbyszek zatankował, a ja poszłam kupić po lodzie i zimnej wodzie. Wychodząc ze sklepu zobaczyłam dziewczyny które przyczepiły sie do Zbyszka i prosiły o autografy i zdjęcia. Wyglądały jak... hotki. Kiedy sytuacja została opanowana, wsiedzliśmy do auta i pojechaliśmy.
- Gdzie ty Mnie tak wogóle wieziesz ? - zapytałam.
- Spełniam twoje Marzenia. Z twoich opowieści wynika, że zawsze chciałaś tam pojechać, wiec jedziemy.
- Jedziemy do Krakowa ? - zapytałam z niedowierzaniem.
Zibi tylko się uśmiechnął. Nie mogłam w to uwierzyć ,że tam właśnie jade. To było moim marzeniem. Tam jest tak pięknie i romantycznie. Byłam szczęśliwa.
Po dwóch godzinach byliśmy na miejscu. Strasznie głodni poszliśmy na obiad ,a potem trochę pozwiedzać. Widzielismy piękne zabytki. Czasami przeszkadzali nam w tym kibice, którzy chcieli dotknąć Zibiego. Mimo tego spedziliśmy razem miły czas. Było już ciemno. Zbyszek wynajął karete. Razem jechaliśmy śmiejąc sie z różnych rzeczy. Nagle zatrzymaliśmy się przed kościołem Mariackim.
- Dlaczego zatrzymaliśmy się ? - zapytałam zdziwiona.
Bartman złapał mnie za rękę i powiedział. - To dla Ciebie. - nagle zaczął grać hejnał. Przez dłuższy czas wpatrywaliśmy się w siebie. W końcu pocałował Mnie.
Wracając do domu jechaliśmy przez ciemny las. Nagle złapaliśmy gume. Okazało się ,że nie mamy koła zapasowego i żadne z nas nie miało zasięgu.
- Musimy chyba tu przenocować, a jutro sie pomyśli. - stwierdził Zibi.
Bałam się trochę. Nic nie było widać, każdy mógł nas w nocy napaść.
Przeszliśmy na tył auta. Nikomu nie chciało sie spać wiec rozmawialiśmy. Auto było na tyle duże ,że zmieściliśmy we dwoje. Nagle Zibi zaczął Mnie całować. Z czasem całował coraz namiętniej. Nie wiedząc czemu pozwoliłam mu na to, pozwoliłam mu na dalszy rozwój sytuacji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz