niedziela, 5 maja 2013

Rozdział 17


17.
Idąc w okropnym upale, wspominałam wszystko co pamiętam od początku dzieciństwa. To jak zaczełam Kochać Siatkówkę, oglądanie meczy z rodziną, przeżywanie ich od najmłodszych lat. Moje pierwsze odbicia, mój pierwszy mecz. Wszystko miałam w głowie zapamiętane. Przy każdym wspomnieniu miałam uśmiech na twarzy.
Kręciłam się tak z 40 minut. Nagle zadzwoniła do mnie mama. W końcu nie gadałam z nią przez prawie tydzień.
- Cześć mamo, co u Ciebie ?
- Cześć córko. U mnie dobrze, a jak u Ciebie ? Rozmawiałam wczoraj z Krzyśkiem i mówił ,że bal mieliście. I jak tam na nim ?  Poznałaś kogoś fajnego ? - jak zwykle dopytywała sie wszystkiego.
- Nie mamo. - powiedziałam stanowczo. Nie chciałam ,żeby wiedziała ,że jest starszy od Mnie o 11 lat.
Rozmawiałyśmy jeszcze trochę, po czym mama się rozłączyła bo gdzieś szła. Wracając do ośrodka zobaczyłam Zbyszka. Wyglądał jak by czekał na kogoś. Miałam już podejść do niego gdy zobaczyłam ,że jakaś dziewczyna do niego podeszła. Schowałam się za najbliższe drzewo i obserwowałam. Rozmawiali jakiś czas po czym pocałowali się. Nie mogłam w to uwierzyć. Dziewczyna odeszła ,a ja zaczełam płakać. Zbyszek zauważył mnie. Wiedział ,ze wszystko widziałam. W rykiem wbiegłam szybko do budynku po czym zamknęłam się w swoim pokoju. Dlaczego on mi to zrobił. Przecież byliśmy szczęśliwi, nie kłóciliśmy się, było nam dobrze. Łez nie mogłam opanować ,a Bartman nie mógł opanować się za drzwiami. Kopał w nie cały czas i krzyczał ,żebym mu otworzyła, że to nie tak jak myśle ,że on może wszystko wyjaśnić. Każdy chłopak tak mówi. Na lazie byłam bez silna. Czułam się jak by ktoś kopnął Mnie w serce. Zabolało mocno. Z każdą chwilą rzeka łez się powiększała aż miałam mokrą koszulkę. Po jakiejś godzinie zasnełam. Obudziłam się dopiero wieczorem. Chłopaki mieli trening. Zastanawiałam się czy aby nie wyjechać stąd. Siedziałam na łóżku i rozmyślałam. Znowu zaczełam płakać.
Około 20 usłyszałam pukanie. Pewnie znowu od się dobija. Nie otworzyłam. Po chwili usłyszałam kolejne pukanie. Ani drgnęłam.
- Ola. To ja Igła. - usłyszłam szept.
Wstałam, otworzyłam i wróciłam na łóżko.
- Co się stało. Nie było cię na obiedzie i kolacji wiec postanowiłem się dowiedzieć dlaczego.
Rozpoczeła się kolejna fala łez. Rzuciłam się na Krzyśka i przytuliłam się najmocniej jak potrafiłam. Teraz to on mi tylko mógł pomóc. Tuląc się do niego czułam ciepło i bicie jego serca. Było to cudowne uczucie. Nie chciałam się teraz odrywać do niego. Gdy wróciłam do rzeczywistości powiedziałam mu o dzisiejszym dniu. Jakoś go to nie zdziwiło.
- Nie martw się. Znajdziesz sobie lepszego chłopaka. Na mnie zawsze będziesz mogła liczyć. - po tych słowach przytulił mnie. - Chodź idziemy się przejść na miasto.
Był już dość późny wieczór. Robiło się ciemno. W mieście było pięknie. Wszystko oświetlone. Kawiarnia była jeszcze otwarta wiec wstąpiliśmy do niej na lody. Igła jak zwykle starał się rozluźnić atmosfere. Opowiadał mi śmieszne dowcipy. Przy nim czułam się jak by był to mój brat. Jemu wszystko mogłam powiedzieć.
Wracając do domu przechodziliśmy obok sklepów z szyldami. Widziałam same piękne rzeczy. Moją uwagę zwrócił naszyjnik z kolczykami w kształcie piłki do siatkówki. Pozłacany i posrebrzany. Chciałam to sobie kupić ,ale nie miałam aż tyle pieniędzy. Igła niestety widział całe zajście. Gdy wróciliśmy do ośrodka Igła pocałował mnie w policzek i życzył dobrej nocy. Ja również podziękowałam jemu za ten wieczór. Chodź na chwile mogłam się urwać z przeklętej rzeczywistości. Gdy weszłam do pokoju na stole zobaczyłam wielki bukiet róż, a w środku karteczka ,, Olu proszę pozwól mi wszystko wytłumaczyć. Ja Kocham Ciebie i tylko Ciebie''. A już myślałam ,że do końca dnia bede mogła nie myśleć o tym. Łzy napłynęły mi do oczu. Nie myśląc o tym jak dostał się do mojego pokoju wziełam ten bukiet i wywaliłam przez balkon. A potem zobaczyłam ,że spadł on prosto na głowe Zbyszka. Widziałam jego wściekłość. Kopał we wszystko co miał obok siebie. W końcu usiadł na ławce, złapał się za głowe i siedział tak. Z jednej strony było mi go żal bo w dalszym ciągu Kochałam go ,ale z drugiej chciałam ,żeby zapłacił za krzywdy które mi zrobił bez powodu.
Nie chciałam jeszcze spać wiec włączyłam TV. Leciała powtórka meczu z Ligi Światowej 2012. Mecz Polska-USA, o złoto. Postanowiłam ,że oglądne i powspominam co się działo tamtego dnia. Jakie były emocje i widowisko. Było pięknie.
Około 23:00 usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Otworzyłam pomału z obawy przed Zbyszkiem. Nikogo nie było, ale przed moimi nogami leżała róża pięknie przystrojona z jakąś doczepioną karteczką i jakieś pudełko. Widziałam ,że to od Zbyszka wiec zamknęłam z powrotem drzwi. Po chwili znowu usłyszałam pukanie. Otworzyłam. Dalej to leżało. Pomyślałam chwile po czym wziełam to do pokoju. Położyłam na stole i nie wiedziałam czy mam otworzyć czy kolejny raz wyrzucić przez okno. Postanowiłam ,że otworze. Karteczke oderwałam od kwiata ,a jego włożyłam do wody. Po przeczytaniu uśmiechnęłam się ,ale jednocześnie kilka łez mi poleciało. Było to od mojego przyjaciela.  To co on napisał było tak piękne ,a jednocześnie smutne. Otworzyłam pudeło. Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. W środku leżał naszyjnik i kolczyki którymi zachwycałam się jakiś czas temu. Dołączona była kolejna karteczka. ,, Serce mi się krajało jak smutno przyglądałaś się tej biżuterii. Musiałem się wrócić i to kupić. Chcę abyś to nosiła i pamiętała już zawsze o mnie, nawet jak bedziesz na innym świecie. Jestem pewny ,że będziesz tam z Arkiem i Agatą czekali na mnie. ''. Dołączył również swoje zdjęcie ,a na odwrocie napisał ,, Twój Przyjaciel Krzysiek ''. Szybko założyłam biżuterię na siebie. Była piękna. Zdjęcie włożyłam sobie do portfela ,a ja natomiast położyłam się spać. Był to ciężki dla mnie dzień, a jutro musiałam wcześnie wstać bo jechaliśmy do Aqua Parku.
Liściki zachowałam sobie, a ten najpiękniejszy włożyłam pod poduszkę.
,, Daję ci tę róże bo chcę ,żebyś wiedziała ,że kocham cię. Zawsze możesz na mnie liczyć. Będę ci pomagał zawsze i wszędzie. Będę o ciebie dbał teraz jak i po twojej śmierci. Będę płakał po twoim odejściu bo kolejny raz trace ważną osobe w moim życiu. Te wszystkie medale które zdobyłem i które jeszcze zdobędę dedykuje je tobie. Chcę zawsze być blisko ciebie. Kiedyś przyjde do ciebie do nieba i będziemy razem szczęśliwi. Nikt nam tego nie zabroni. Bo gdy jestem obok ciebie i jesteś szczęśliwa me serce skacze z radości lecz gdy nie ma cie obok mnie i jesteś nieszczęśliwa me serce płacze a tobą. Myśl o Mnie często jak ja mysle o tobie. Przyjaciółmi byliśmy zawsze, na zawsze i po wieki ''

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz