7.
Obudziłam się w ciepły słoneczny dzień. Na szafce nocnej leżała piękna pomarańczowa róża ( oznacza przyjaźń ) ,a obok niej stała kartka : Od rana jestem na hali. Zjedz sobie śniadanie. Będę ok. 14. Całuję Igła. Uśmiech nie schodził mi z ust. To takie słodkie. Pomyślałam po czym wybuchałam niekontrolowanym śmiechem. Wstałam szybko z łóżka i skacząc radośnie po schodach śpiewałam piosenkę Eweliny Lisowskiej- W stronę słońca. Włączyłam Eskę. Akurat ona leciała. Na śniadanie zrobiłam sobie jajecznicę. Zdecydowałam ,że zjem na tarasie. Wiosna przybywała dość szybko. Ptaki radośnie śpiewały swą codzienną przyśpiewkę. Ignaczaki mieli piękny ogród. Wszędzie rosły piękne kwiaty, drzewka owocowe, krzewy. Po skończonym śniadaniu poszłam umyć naczynia. Poszłam się ubrać i dalej nie wiedziałam co mam robić. Była godzina 12:30. Stwierdziłam ,że w podzieńkowaniu za wszystko co dla Mnie zrobił Igła i Iwona ugotuje obiad. Nie wiedziałam dokładnie co , wiec zerknełam to księgi przepisów, którą znalazłam na półce. Było dużo przeróżnych dań. Po kilku minutach przeglądania stwierdziłam ,że zrobię spagetti. Dochodziło 10 po 13. Krzysiek ma się zaraz zjawić. Wrzuciłam do wody makaron. W Esce leci teraz piosenka ,, W sieci ''. Stałam chwile w zamyśleniu. Nie. Siatkówka dla Mnie jest najważniejsza. Kontynuowałam robienie obiadu. Była 13:50. Jeszcze tylko sos i gotowe. Właśnie pod dom podjechał samochód Krzyśka. Zaczełam wyciągać talerze z kredensu. Byłam zadowolona ze swojego czynu. Otworzyły się drzwi.
- Jestem już ! - krzyknął Krzysiek - Przyprowadziłem Ci kogoś nawet. - dodał.
Wybiegłam z kuchni.
- Mama ! - krzyknęłam po czym rzuciłam się w jej stronę.
- Ola, tak bardzo się martwiłam. - powiedziała. Widać było ,że przez te dwa dni zmieniła się trochę. Miała wory pod oczami niczym podbite.
- Nie trzeba było, Krzysiek się Mną zaopiekował. Przy nim zapomniałam o wszystkim.- powiedziałam z uśmiechem popatrzyłam sie na niego ,a on puścił Mi oczko.
- A co tak ładnie pachnie ? - zapytał zdziwiony Igła.
- W podzieńkowaniu za wszystko ugotowałam obiad. - powiedziałam z szerokim uśmiechem.
- Ta dziewczyna jest niesamowita ! - krzyknął Krzysiek po czym podbiegł do Mnie, podniósł i kręcił w koło.
- Hahahaha ! - mama nie mogła powstrzymać się od śmiechu.
- Igła ! , obiad wystygnie ! , Igła ! - próbowałam go opanować. W końcu Mnie odstawił i poszedł umyć ręce.
W końcu siadliśmy wszyscy do stołu. Nałożyłam każdemu.
- Mm, pyszne. - zadeklarował zaraz Krzysiu.
Przeniosłam wzrok na mame.
-Nie wiedziałam ,że tak dobrze gotujesz. - powiedziała z uśmiechem .
Mi też smakowało. Po obiedzie , poszłam na taras trochę posiedzieć i nawdychać się Rzeszowskiego powietrza. Dzisiaj przecież wracałam do domu już. Nie chciałam. Tutaj było mi najlepiej. Ale no cóż. Miałam w Legnicy szkołę i klub. Za oknami tarasu mama z Krzyśkiem rozmawiali o czymś. Ciągle patrzyli się na Mnie. Nie wiem o co chodziło. Weszłam do domu i zapytałam.
- O czym rozmawiacie ? .
- O niczym córa ,a tak o sobie rozmawiamy. - powiedziała z lekkim zakłopotaniem mama.
- Udam ,że Mnie to nie interesuje. - powiedziałam z uśmiechem i poszłam do kuchni sie czegoś napić.
Po paru minutach przyszła Iwona z dzieciakami. Od razu przybiegły do Mnie się przytulić. Widocznie polubiły Mnie.
- O, Cześć Bożenko. - podeszła Iwona do mojej mamy. I ją przytuliła. - A co tak ładnie pachnie, Krzysiu obiad zrobiłeś ? - zapytała zaskoczona.
- Nie to Ola zrobiła w ramach podzieńkowań za naszą gościnność. - powiedział dumnie Igła.
Iwona odwróciła się do Mnie, podeszła i Mnie przytuliła.
- Zawsze jesteś u Nas dobrze widziana, przyjeżdżaj kiedy chcesz i na ile. - powiedziała z uśmiechem po czym znowu Mnie przytuliła. Miała łzy w oczach.
Podałam Iwonie spagetti. Zjadła z wielkim apetytem. Nawet prosiła o dokładkę.
- No, my już będziemy się zbierać, dochodzi godzina 20 ,a za godzinę mamy pociąg. - powiedziała mama.
Nie chciałam jechać ,ale trzeba było w końcu wrócić do rzeczywistości. Wiedziałam ,że nie długo wróce tu. Tutaj to jest całkiem inne życie, inni ludzie. Miałam nadzieje ,że mama zdecydowała się zamieszkać tu. Poszłam na góre po swoje rzeczy, przebrałam się z koszulkę reprezentacyjną. Zeszłam na dół. Przystanełam w progu przed pokoju. Każdy miał wzrok skierowany na Mnie. Łzy cisneły mi się same do oczu. W końcu rzuciłam swoje rzeczy na podłogę i rzuciłam się na Krzyśka. Ten bardzo mocno Mnie objął. Nie chciał puścić. Też nie chciał abym z tąd wyjechała. Podeszłam potem do Iwony. Ją też przytuliłam. Pożegnałam się z dzieciakami. Wziełam swoje rzeczy i wyszłam z domu. Mama też sie pożeganała i poszłyśmy na dworzec. Zaraz za nami krzyknął Igła.
- Czekajcie, podwiozę was !.
Miło z jego strony. Po 20 minutach byliśmy już na dworcu. Ignaczak odprowadził Nas na peron. Ostatni raz stałam w jego uścisku. Na koniec poczułam nagle lekkie musniecie jego warg na mym policzku. Przeszła Mnie gęsia skórka. Wsiadłam do pociągu z mamą. Zajełyśmy miejsca przy oknie. Krzyś jeszcze stał. Przyłożyłam swoją dłoń do szyby. Igła podszedł i również przyłożył. Poczułam ciepło. Po chwili usłyszałam gwizd. Łzy spływały po policzkach jedna po drugiej nie tylko mi. Odjeżdżamy. Pomachałam mu ,a on mi. Dostałam zaraz SMS. ,, Nie płacz Moja Siatkarko ; * ''. A ja mu odpisałam ,, Nie płacz Mój Siatkarzu ; * ''.
W Legnicy byliśmy o 8 rano. Obudziło Mnie ciepłe słońce niczym reflektor. Cały czas myślałam o Krzyśku. Dzisiaj był wtorek. Miałam dzisiaj trening. Postanowiłam pójść na niego. Po godzinie byliśmy w domu. Siostra w szkole. Tato chodzi swoimi ścieżkami. Poszłam do swojego pokoju i sie w nim zamknełam. Na ścianie wisiał dalej plakat z moimi idolami. Popatrzyłam sie na Krzysia. Jednym palcem pogładziłam kawałek kartki. Szczęśliwa włączyłam Eske i zaczełam tańczyć, śpiewać. Leciała znowu Ewelina. Wziełam piłkę i zaczełam odbijać. Po 30 minutowym wygłupianiu się zaczełam robić porządek z moimi ciuchami. Przeszukałam kieszenie w spodniach aby wrzucić je do prania. Znalazłam ulotkę. Rozwinełam ,a na niej informacja o szkole Siatkarskiej w Rzeszowie. Odwróciłam ,a z tyłu było napisane : Chcę aby Twoje Marzenia się spełniły. Pomogę Ci w tym~` Igła. On chce abym poszła do szkoły siatkarskiej !? . Zostanie siatkarką to Moje marzenie. Może warto spróbować. Może jak trafie to tej szkoły to dostane się do Reprezentacji ?. Było po 12. Mama zawołała Mnie na obiad. Siostra własnie przyszła. Jak zwykle docinki z jej i mojej strony były. Nie wiedziałam co mam z sobą zrobić. Nie mogłam znaleść sobie miejsca w domu. Około godziny 15 sprawdziłam sobie facebooka. 20 nowych powiadomień. Igła na swojej strone nic nie pisze już od około miesiąca. Na youtube nie wrzuca żadnych filmików. Cisza w internecie ,a w życiu od kiedy ja się pojawiłam jest innym człowiekiem. Postanowił założyć kampanie przeciw chorobą na białaczkę. Chce również innym dzieciom pomagać, spełniać ich marzenia przed ich końcem. Pomaga jemu głównie Łukasz Żygadło jak i inni z Reprezentacji. Sam Andrea sie przejął tym. W telewizji zaczynają pomału lecieć reklamy z ich udziałem. Jestem im wszystkim strasznie wdzięczna. Po 16 wyszłam z domu. W szatni była Ala. Postanowiłam ,że nikomu o niczym nie będę mówić. Przebrałam się i poszłam na sale. Zaczełam sie rozgrzewać. Trening jak zwykle bez większego wysiłku. Koszulka sucha jak zawsze. Przyszłam do domu. Mama Mnie zawołała do siebie.
- Córa, znalazłam mieszkanie w Rzeszowie i to koło Ignaczaków. Krzysiek pomógł mi pozałatwiać wszystkie sprawy. Przeprowadzimy się po świętach Wielkanocnych. Mam nadzieje ,że sie cieszysz ,ale też niestety bedziesz musiała opuścić klub i szkołę. - poinformowała Mnie mama.
Bardzo się ucieszyłam, podbiegłam do mamy i ją mocno przytuliłam.
- Robię to wszystko dla Ciebie, dla Nas, abyśmy w trójkę były szczęśliwe. - dodała.
- Kocham Cię mamo. - powiedziałam przez łzy.
- Ja ciebie też bardzo córeczko. Ja ciebie też. - powiedziała ocierając swe oczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz