8.
Dni mijały w błyskawicznym tepie. Niestety nie miałam czasu skontaktować się z Krzyśkiem, ale słyszłam jak mama pare razy rozmawiała z Iwoną.
Zbliżały się święta wielkanocne. Miałyśmy je spędzić z dziadkami przed Naszym wyjazdem. Z klubem i szkołą pożegnałam się już. Bez łez, kwiatków i upominków nie obeszło się. Będę za nimi wszystkimi tęskniła Razem przeżyliśmy tak dużo. Każda chwila z nimi była dla mnie ważna. Pierwsze miłości, zauroczenia. Juz na zawsze w mym sercu pozostanie. Pozostałe walizki spakowane gdyż pierwsza połowa razem z meblami i innymi drobiazgami pojechały kilka dni wcześniej, Igła miał odebrać i wszystko przygotować do naszego przyjazdu. Po trzech dniach rodzinnych świąt przyszedł dzień wyjazdu. Od dziadków dostałam trochę pieniędzy na szkołę i wydatki. Jak zwykle nasłuchałam się abym była ostrożna. Igła miał czekać na nas na peronie. Bałam się najbardziej o siostre. Jak ona sie odnajdzie w nowym mieście, dla Niej to wszystko nowe. Ona też przeżyła rozstanie ze szkołą, przyjaciółmi. Może zaprzyjaźni się z Dominiką i Sebastianem. Stwierdziliśmy z mamą ,że wyjedziemy w nocy ,aby być rano. Pociąg był o godzinie 22:05. Na peronie byłyśmy już o 21:45. Pojazd już stał. Zajełyśmy wygodne miejsca ,założyłam słuchawki i pogrążyłam się w marzeniach zasypiając. Śniło mi się ,że wygrałam z chorobą i zostałam siatkarką. Grałam w Reprezentacji Polski ,a Igła był Moim Najlepszym Przyjacielem jak i trenerem. Był na każdym moim meczu. Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu aż do późnej starości.
Na miejscu byłyśmy około 9:00 rano. Tym razem zbudziła Mnie mama. Był piękny wiosenny ranek. Słońce jak zawsze tu świeciło, ptaki śpiewały radosną muzyke. Wysiadłam z pociągu z mamą i siostrą. Zaczełyśmy się rozglądać ,ale Krzyśka nigdzie nie było. Postawiłam walizkę i usiadłam na niej.
- A co jeśli zapomniał ,że dzisiaj przyjeżdżamy ? - zapytała mama.
- Napewno nie, on nigdy nie zapomina. - powiedziałam ,ale nawet sama nie byłam tego pewna.
Wnet za filra wyłoniła się biegnąca postać. W ręku trzymała coś czerwonego. Tak to on ! Wstałam szybko i pobiegłam w jego strone. Po chwili utoneliśmy w swym uścisku zapominając o rzeczywistości.
- Proszę to dla Ciebie. - powiedział wręczając mi do ręki czerwoną różę.
- Piękna, dziękuje. - odparłam po czym jeszcze raz go przytuliłam.
- To dla Ciebie. - wręczył z uśmiechem żółtą różę Mojej siostrze. - Tak na dobry początek Przyjaźni. - powiedział po czym posłał jej kolejny uśmiech.
- A ten bukiet to dla Ciebie. - pocałował mojej mamy dłoń i wręczył jej bukiet także żółtych róż.
- Oj Krzysiu naprawde nie musiałeś. - powiedziała mama.
- Musiałem, musiałem. Nie kiedy zdarza się taka okazja przywitać trzy piękne Legniczanki ,a teraz Rzeszowianki. - odpowiedział Krzyś.
Wzieliśmy walizki i poszliśmy do naszego nowego domu. Pierwszy raz widziałam go na oczy. Zewnątrz był to piękny duży zielono-ciemny domek jednorodzinny. Weszliśmy do środka gdzie na parterze była łazienka z prysznicem, duża kuchnia, ogromy salon i pokój do pracy. Na górze była sypialnia, trzy pokoje i łazienka. Wszystkie pomieszczenia były już wyremontowane, meble stały tylko trzeba było poukładać swoje drobiazgi. Od razu wiadomo który był to mój pokój. Igła zadeklarował wcześniej ,że sam go robi i urządza. Widocznie znał mój gust bo był jeszcze bardziej piękniejszy niż sobie wyobrażałam. Ściany były biało-czerwone jak flaga Polski. Na jednej ze ścian namalowana była cała reprezentacja. Obejmowała ona ją całą. Byłam pod wrażeniem. Miałam też duże łóżko i co sie okazało ,że mam pościel i poduszki również z ich podobiznami. Na szafce nocnej stała lampka w kształcie mikasy ,która świeciła na żółto-niebiesko. Dalej stała pufa również w kształcie piłki. Na kolejnych ścianach wisiała koszulka Reprezentacyjna Ignaczaka, jak się okazało to była prawdziwa w której grał na meczach. Podeszłam do biurka. Stał tam mój aparat a obok stało zdjęcie obrobione w ramkę ,a na nim ja i Krzysiek. Łzy mi napłynęły do oczu. Igła stał za Mną. Odwróciłam się i mocno wtuliłam się w niego. Czułam jego zapach, który na zawsze chciałam zapamiętać.
- Igła, Dziękuję Ci za wszystko co dla Mnie zrobiłeś. Za wszystko Ci Dziękuję. - wypowiedziałam to przez łzy patrząc się uważnie w jego oczy. On się uśmiechnął, uniósł swoją rękę i otarł mi łzy.
- Chodź pokaże Ci coś. - złapał Mnie za rękę i pociągnął.
Wyciągnął schody z sufitu i pomału po nich wszedł ,a ja za nim. Wkroczyliśmy do dość sporego pomieszczenia który zwie się strychem.
- Zrobiłem to specjalnie dla Mnie i dla Ciebie. Tutaj będziemy mogli porozmawiać spokojnie jak by Nas coś gryzło na sumieniu. Można tu wszystko robić. Od czytania książek po spanie. Ale o tym miejscu nikt nie wie oprórcz Mnie i Ciebie dlatego nie mów nikomu bo wtedy nie będziemy mieli kryjówki. - ostatnie słowa wypowiadał rozbawiony.
Zeszliśmy na dół abym mogła zobaczyć kolejne pomieszczenia. Na dole Iwona już zawitała do Nas.
- Iwona ! - krzyknęłam po czym rzuciłam się w jej strone. Przywitała Mnie w mocnym uścisku.
- Witam Cię w nowym domu. Zapraszam Was na obiad ,a wieczorem na grilla. Przyjadą chłopaki z Reprezentacji wiec zapowiada się niezła zabawa. - powiedziała z uśmiechem.
Cieszyłam się ,że ich znowu zobacze bo dawno się nie widzieliśmy. Idąc zobaczyć piwnice z lekkim zakłopotaniem zapytałam Igły.
- Krzysiek. Bo.. wiesz. Bardzo chciałabym poznać bliżej Zibiego. Pomożesz mi ? - powiedziałam ze skiniętą głową.
- Hahaha ! Jasne. - powiedział rozbawiony Krzyś po czym zeszliśmy po schodach do dość dużego pomieszczenia.
Mamy dużą piwnice gdzie zmieści się nawet spory samochód, garaż z przejściem do domu i ogromny ogród. Okazało się ,że to jest obok Igły domu. Na środku ogrodu zauważyłam ślady płotu ,który rozdzielał dom Ignaczaków i teraz nasz. Super ,że teraz mamy wspólny jeden wielki ogród. Na tarasie stały leżaki, stół i grill. Dalej był dość spory basen. Już sobie wyobrażałam wakacje. Kąpanie się całymi dniami z Krzyśkiem. Tak sie rozmarzyłam ,że nie usłyszałam wołania mamy.
- Ola ! Wołam Cię i wołam. Chodź się przebrać bo idziemy zaraz na obiad. - krzykneła mama.
Poszłam posłusznie do domu. Weszłam na górę po schodach i zamknęłam się w swoim pokoju. Wszystko było takie piękne ,że aż nie chciało się wychodzić stąd. Otworzyłam szafe ,a tam wisiało pełno różnych sukienek. Ja nigdy nie chodziłam w sukienkach wiec nie były moje i nie wiedziałam czyja to sprawka ,ze sie tam znalazły. Już na sam widok widać było ,że dużo kasy ktoś w to włożył. Wyjełam każdą po kolei. Jedna w kwiatki, druga gwiazdki. Mój wzrok wypatrzył czarną sukienkę pokrytą ćwiekami i cekinami. Bardzo mi sie podobała wiec chciałam ją przymierzyć i założyć na obiad. Ktoś miał dobry gust kupując te sukienki. Poszłam do łazienki odświeżyć się. Wziełam pół godzinny prysznic. Założyłam sukienkę. Wyprostowałam swoje czarno-czerwone włosy. Podkręciłam rzęsy czarnym tuszem i podkreśliłam oczy czarną kredką. Założyłam czarne czułenka, do kopertówki włożyłam najpotrzebniejsze do niej rzeczy. Po chwili byłam już gotowa. Zeszłam powoli na dół. Mama i siostra również były gotowe. Mama była ubrana na fioletowo. Krótka sukienka, kopertówka i szpilki. Wyglądała pięknie. Paulina zatem miała na sobie białą sukienkę w kolorowe kwiaty. Była uczesana w dwa kucyki ,a jej gumki zdobił kwiat rumianku.
- Pięknie wyglądasz córeczko. - powiedziała mama. - Ale skąd masz tą sukienkę ? - zapytała zdziwiona.
Myślałam ,że to ona mi kupiła ,ale po chwili namysłu pierwsze co mi przyszło do głowy to Igła.
- Dziękuję, ty też. Znalazłam w szafie.
- Dobra. Jak gotowe to idziemy. - powiedziała mama.
Wyszłyśmy z domu i po nie całej pół minucie byliśmy przed domem Ignaczaków. W drzwiach powitała nas Iwona.
- Fajnie ,że już jesteście. Za 10 minut będzie obiad. - powiedziała z uśmiechem. Miała na sobie atrakcyjną czarną sukienkę bez rękawów i czarne szpilki. Weszliśmy do środka gdy zaraz za ściany wybiegły dzieciaki. Przytuliły się mocno do moich nóg.
- Cześć Ola ! - powiedziały chórem. - A kto to jest ? - zapytał Sebastian wskazując na Paulinę.
- Cześć dzieciaki. To jest moja siostra. Paulina. Myśle ,że zaprzyjaźnicie sie i sprawicie aby Rzeszów nie był dla Niej aż tak straszny. - powiedziałam po czym podali sobie ręce i zaraz pobiegli z Pauliną do pokoju.
Mama z Iwoną były w kuchni. Wszedł do salonu akurat Igła.
- Pięknie wyglądasz. - powiedział ze szczerym uśmiechem.
- Dziękuję , ty też bardzo elegancko. - wybuchliśmy naraz śmiechem. Podszedł do Mnie bliżej jak by chciał się mi bardziej przyjrzeć.
- Chciałbym z tobą zatańczyć.
- Ze Mną ? - byłam zdziwiona po czym zaczełam sie śmiać. Igła kiwnął głową. Podszedł do wierzy i włączył Titanica. Podszedł do Mnie.
- Czy mogę prosić panią do tańca ? - wystawił rękę i swe śnieżno-białe zęby.
- Tak. - odpowiedziałam ze śmiechem po czym podałam mu rękę.
Zaczeliśmy tańczyć w rytm muzyki. Było jak w bajce. Złapałam go jedną ręką za ramię ,a on Mnie w tali, drugą zaś trzymaliśmy się za ręce. Wpatrywałam się cały czas w jego oczy ,a on w moje. Czułam się jak bym latała. On prowadził Mnie tak delikatnie i lekko. Wreście mogłam dotknąć jego dłoni. Rozmarzyłam się ,ale długo to nie trwało ponieważ wyrwał Mnie z marzeń głos mamy.
- Pięknie tańczycie ,ale teraz siadajcie do stołu bo wystygnie obiad. - powiedziała po czym wróciła do kuchni.
- Dziękuję Ci za taniec. - powiedział Krzyś po czym pocałował Mnie delikatnie w dłoń. Uśmiechnęłam się po czym zasiadłam do stołu.
Na obiad były pierogi ruskie. Jadłam ze smakiem i zachłannie ,ale musiałam uważać na moją sukienkę. Po obiedzie posiedzieliśmy na kanapie i rozmawialiśmy o mojej przyszłej szkole i różnych innych rzeczach. Była godzina 16:00. Chłopaki mieli zjawić sie o 17:00. Poszłam z mamą i siostrą do domu aby przebrać sie w coś luźniejszego. Dzisiaj miało być prawdziwe ognisko, pieczenie kiełbasek, chleba i ziemniaków. Ubrałam krótkie jeansowe spodenki, koszulkę czarną i czarne trampki. Na ogródku Igła już rozpalał ogień. Związałam włosy w kucyka i poszłam na ogród. Jak na kwiecień było gorąco. To tak jak śnieg w maju.
- Pomóc ci w czymś ? - zapytałam.
- Nie dziękuję. - odparł Igła.
- Masz piękny ogród. - powiedziałam z uśmiechem po czym zaczełam sie rozglądać.
- Dziękuję, sam urządzałem i sadziłem rośliny.
Nie wiedziałam o co mam się zapytać , o czym rozmawiać. Wstałam i poszłam do domu poczytać ksiażke. Dochodziła godzina 17:00. Słyszałam przyjeżdżające auta, śmiechy, krzyki ,a jednak nie chciało mi sie wstawać.
- Ola, przyjechali chłopaki. - przyszła powiadomić Mnie mama.
- Dobra, potem przyjde. - odparłam po czym pogrążyłam się w dalszych przygodach rodziny Dollangangerów.
Zamknęłam po chwili ksiązke i wyjrzałam przez okno. Dzieciaki latały po ogrodzie i bawiły się w ganianego. Dorośli siedzieli przy rozpalonym ogniu. Piekli kiełbaski i się śmiali. Postanowiłam ,że zejde do nich. Wychodząc z pokoju weszłam w coś. A raczej nie w coś tylko w kogoś. Był nim Zbigniew Bartman.
- O przepraszam, nie zauważyłam Cię. - powiedziałam lekko zawstydzona.
- Nie to ja przepraszam. A tak wgl to cześć. - powiedział z uśmiechem.
- Cześć. - te jego oczy.
- Właśnie przyszedłem ze Zbyszkiem ,żebyście sie lepiej zapoznali. - nagle wyłonił sie za pleców Igła.
Popatrzyłam się na Igłe a ten puścił mi oczko.
- Dobra to ja lece na dół do chłopaków. Przyjdźcie nie długo bo wszystko zjemy. -powiedział schodząc Krzysiek.
Staliśmy tak sami przez chwile. Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Może wejdziesz do Mojego pokoju ? - zaproponowałam
- Z chęcią.
Był chyba zachwycony gdyż uśmiechał się cały czas. Zatrzymał wzrok na Moim zdjęciu z Igłą. Przyglądał się chwile po czym usiadł na pufie z mikasy.
- Masz bardzo ładny pokój. - powiedział wlepiając wzrok we Mnie.
Odpowiedziałam mu uśmiechem, po czym usiadłam na łóżku. Nie miałam żadnych tematów ,abym mogła z nim porozmawiać. Widać było ,ze on też był lekko zakłopotany.
- Napijesz się czegoś ? - palnęłam pierwsze lepsze pytanie.
- Nie dziękuję. - uśmiechnął się swym czarującym uśmiechem.
Jeny jak oni na Mnie działają. Ich zapach, spojrzenie, uśmiech. Jest to coś niesamowitego kochać dwunastu meżczyzn na raz.
- To co może opowiesz mi coś o sobie ? - zapytał.
- Okej. - po czym opowiedziałam mu moją całą historię. Wysłuchał Mnie do końca. Widać było ,że interesował się tym. Po pół godzinach opowiadania odparł.
- Bardzo piękną masz historię związaną z siatkówką. Jeżeli bedziesz potrzebowała jakiejkolwiek pomocy nie tylko Igła ,ale i ja i reszta chłopaków pomożemy ci.
Uśmiechnełam się po czym dodał. - Może chodźmy już na dół do wszystkich. - Skinełam głową po czym zeszliśmy na dół. Muzyka leciała wszyscy prawie tańczyli. Przywitałam się ze wszystkimi po czym usiadłam koło Krzyśka który pilnował ,aby kiełbaski się nie spaliły.
- Jest cudowny. - szepnełam mu do ucha.
Popatrzył się na mnie potem na niego i uśmiechnął się.
Zabawa trwała do późnej nocy. Bawiliśmy się niesamowicie. Tańczyłam z każdym. Opowiadaliśmy sobie kawały i śmialiśmy się ze wszystkiego. Po 23 każdy zaczął się już zbierać mimo tego ,że jutro miała być sobota.
- Dobranoc Ola. - powiedział Zibi po czym podszedł i przytulił Mnie.
- Dobranoc. - odpowiedziałam.
Pomogłam Igle posprzątać po czym pożegnałam się i poszłam do swojego pokoju. To była moja pierwsza noc w nowym domu. Położyłam się i zasnełam w pięknym śnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz